11. „Opanować R32”

Nissan Skyline od zawsze był uważany za wóz z ogromnym potencjałem. Niezwykle rozwojowy, turbodoładowany silnik, znakomite parametry i zachwycający napęd na 4 koła, kontrolowany przez system ATTESA-ETS – zależnie od upodobań, można było GT-R’a przekształcić w wóz do wyścigów ulicznych, torowych, autostradowych, na 1 mili…
I do touge, oczywiście.
Nigdy jednak, oglądając ten wóz na filmach i jeżdżąc nim w grach Mat nie pomyślał by, że można go nauczyć driftować.
Pulsując hamulcem zwolnił nieco, by następnie z całej siły wdusić pedał, dociążając przód. Sky przysiadł nieco, a Mateusz odbił kierownicą w lewo, dodając stopniowo gazu. GT-R wszedł w drift wszystkimi kołami, drift będący pod pełną kontrolą. Skontrował w przeciwnym kierunku, i operując delikatnie gazem ustawił wóz pod kątem 30’ do wewnętrznej barierki. Sunął z niesamowitą wręcz prędkością, a jego przednie reflektory znajdywały się ledwie 10 centymetrów od srebrzystej stali odgradzającej go od ciemnego lasu. Długi, ostry zakręt w lewo pokonywał szybko jak nigdy dotąd. Wskazówka prędkościomierza trzymała się nieco powyżej 60. Mil. Ponad 100 kilometrów na godzinę.
Jego oczom ukazała się prosta, oznaczająca koniec wirażu. Każdym FR musiał by teraz machać kierownicą i deptać gaz, aby przywrócić autu trakcję, i nadać odpowiedni kierunek…
Ale to nie było FR.
Wyczuł moment, w którym przód Sky’a znajdował się chwilę przed idealną linią wyjścia z zakrętu.
I wdusił gaz.
Wóz momentalnie odzyskał pełną trakcję, a opony i moc RB26DETT wystrzeliły go do przodu, dokładnie po idealnej, wewnętrznej linii.
To nie było FR. To była ATTESA.
Specjalista z Tokio rzeczywiście czynił cuda. Mat czuł, że teraz wóz jest niczym idealnie skrojony garnitur, ba – część jego samego, słuchający się poleceń organ ciała. To nie był pojazd do gripu ani do driftu. Nie wprowadzając Sky’a w poślizg, Mat mógł pokonywać zakręty gripem, ani na moment nie tracąc kontroli. Gdy tylko jednak zechciał, bez problemu inicjował drift wszystkimi kołami, w pełni kontrolowany i niesamowicie wręcz szybki. Pokonywał cały zakręt delikatnie tylko kontrując, po czym silnym wciśnięciem pedału gazu rozkazywał ATTESA’ie uruchomienie napędu na wszystkie osie i wyciągnięcie auta z poślizgu po prostej linii.
To była potęga. To była zupełnie nowa jakość jazdy.
Moc. ATTESA. Brak lag’a. Przyśpieszenie. Przyczepność albo jej brak, lub jedno i drugie.
To był Skyline R32 GT-R.
Jego wóz. Jeszcze przez niecałe trzy dni.
Czy było coś lepszego od tego auta?
- Jeździsz niesamowicie – odezwała się cicho – jesteś stworzony dla tego wozu.
- Dziękuję. Nie przeczę, wóz jest genialny. – uśmiechnął się do niej. Fumi. Będzie mu jej brakowało.
- Ale mimo tego, Mateuszu – zawahała się – Wybacz, ale… jeździsz szybko… masz wspaniałe umiejętności, ale… możesz nie mieć szans z Harukim. Tu nie chodzi nawet… – uważnie wpatrywała mu się w oczy. Boi się, że mnie urazi, pomyślał Mat. – … że jest różnica w waszych talentach. On po prostu jeździ MR od wielu długich lat. Jego NSX jest uważany za jedno z najlepszych MR w Japonii. Haruki zna Mt. Akinę jak własną kieszeń. Nie chcę, żebyś myślał, że w ciebie nie wierzę, ale… - zawiesiła głos.
- Przyjąłem wyzwanie – odezwał się Mat, nie patrząc na nią – Nie wycofam się. Może i przegram z kretesem, może nie utrzymam się nawet przez minutę, ale… przyjąłem wyzwanie. Jeśli się teraz wycofam, nigdy się nie dowiem. Dlatego pojadę. I dam z siebie wszystko.
Fumi milczała.
Ale w tym milczeniu, podziwiała tego niesamowitego chłopaka.
I go kochała.

12. „Wbrew rozsądkowi”

Jedenasta w nocy. W ciągu tych kilku dni, jakie spędził z R32, zużył trzy komplety opon, kilka tankowań do pełna i przespał raptem kilkanaście godzin. Był piątek. Za 24 godziny będzie w trakcie wyścigu z Harukim i jego NSX. Albo będzie już po wszystkim.
Pobyt w Japonii dobiegał końca. Ale był szczęśliwy.
Diabelnie szczęśliwy.
Najlepsze wakacje w życiu, bez dwóch zdań.
Wyskoczył z zakrętu i dodał gazu. Moc powędrowała do przednich kół, a wóz wystrzelił do przodu, wciąż przyśpieszając.
Nie mogło być lepszego auta od Sky. Niczym nigdy nie będzie w stanie choćby dorównać temu autu.
- Niesamowite – stwierdziła cicho Fumi – Opanowałeś GT-R w tydzień.
- Ostatni tydzień. Szkoda będzie mi rozstawać się z tym samochodem – odparł Mat – i z wami. Z tobą.
Nie odpowiedziała. Odwróciła głowę w kierunku szyby pasażera.
Odbijała się w niej.
Miała szkliste oczy.
Niedobrze, pomyślał Mat. Cholernie niedobrze.
Pokonał jeszcze kilka zakrętów, ale nie dawało mu to spokoju.
Z drugiej strony, zatrzymać się i stwierdzić, że chce pogadać?
Nie. Wyjdzie na nieczułego. Czegokolwiek by nie powiedział, zrani ją.
Zainicjował drift i prześlizgnął się przez kolejny wiraż.
Cholera, Mat. Jesteś tchórzem.
Lekki w prawo. Bez poślizgu, gripem, pełną mocą.
Przed nim rozpostarła się długa prosta. W samym jej środku zaś, parking nad zboczem.
Pusty.
Spokojny.
Skoro tak, okazja do rozmowy była idealna. Był jej to winien.
Zwolnił i zjechał na parking. Zatrzymał wóz tuż nad urwiskiem, po czym zgasił silnik i zaciągnął hamulec ręczny.
- Dajmy mu ostygnąć. – stwierdził – Nie chciałbym go zarżnąć dzień przed wyścigiem.
To zabrzmiało kretyńsko, odezwał mu się wewnętrzny głos. Wskazówka temperatury silnika utrzymywała się w normie. Wóz był w idealnym stanie. To była zwykła wymówka.
- Yhm. – odmruknęła cicho Fumi. Nadal unikała jego spojrzenia.
Milczał. Zawsze uczono go, że w pewnych sytuacjach gentleman powinien milczeć.
W końcu, złapał jej ukradkowe spojrzenie. Jedno. Potem drugie. Trzecie. Czwarte. W końcu, za piątym razem, nie odwróciła wzroku.
Miała piękne oczy. Tym razem jednak, w intensywnym fiolecie malował się smutek. Bezdenny smutek.
Nie mógł dłużej milczeć. Pal sześć naukę o „gentleman’stwie”.
- Jesteś smutna, Fumi – stwierdził – Coś się stało?
Kretynie, napomniało go sumienie. Nie domyślasz się?
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. Nie chcę. Żebyś. Wracał. Do domu. – mówiła cicho, ale i tak łamał jej się głos.
O cholera, pomyślał Mateusz. O jasna cholera.
Domyślał się tego.
Ale był pewien, że ona mu tego nie powie.
- Kocham cię – kontynuowała cicho Fumi – Z każdym dniem coraz bardziej, coraz mocniej, coraz silniej. Wiem, że to beznadziejne. Że z tego nic nie będzie, że to nie ma przyszłości. Ale nie dbam o to. To silniejsze ode mnie… wybacz, Mateuszu.
Rozpłacze się, pomyślał Mat. Jak babcię kocham, ona zaraz się rozpłacze. Co robić?!
Po policzku Fumi spłynęła łza. Odwróciła głowę. Druga.
Milczała.
Milczał.
Nie mógł nie zrobić nic. Ona cierpiała. Nie wiedział, jak mogła pokochać kogoś takiego, jak on.
Ale to był fakt dokonany. Co robić, do wszystkich diabłów?!
Działaj sercem, podpowiedział wewnętrzny głos. Obejmij ją. Niech poczuje, że ci na niej zależy, że traktujesz ją serio. Niech się uspokoi. Chyba możesz choć tyle dla niej zrobić… za to wszystko?
Choćby i za nic.
Najwyżej dostanę w mordę.
Objął ją delikatnie. Wręcz biło od niej ciepło, po jego dłoni przesuwały się jej włosy, delikatne jak satyna.
Nachylił się i pocałował ją w policzek. Delikatnie. Po przyjacielsku.
Przeskoczyła na jego fotel i wtuliła się w niego, mocno.
Ciepło.
Co robić, myślał. Bił się z myślami. Ona była piękną, wspaniałą kobietą. Kochała go.
Kochała wbrew rozsądkowi.
A on? On nie mógł. Jego serce należało do Julii, owszem – to była przeszłość, przeszłość bez przyszłości, ale… ale nie kochał Fumi. Owszem, czuł do niej uczucie, coś więcej nawet niż przyjaźń, wzajemny magnetyzm… zauroczenie, ale… czy było moralnie dobrym, żeby tutaj teraz tulił i całował Fumi, skoro primo nie kochał jej tak, jak powinien, a secundo ten związek nie miał przyszłości, był skazany na rozstanie?
A czemu nie?
Miał odepchnąć ją, palnąć długą i podniosłą mowę o braku przyszłości, o niekochaniu, o Julii i jego nieszczęśliwej miłości, o krucjacie przeciwko Robertowi, o rychłym wyjeździe, smutku i żalu, jaki po nim pozostanie?
Nie. To było by skur…syństwo.
Nie może sprawiać jej przykrości własnymi problemami. Własną niezdolnością do radzenia sobie w życiu uczuciowym.
Kochała go. Płakała przed zbliżającym się wyjazdem. Tak czy inaczej, czeka ją zawód sercowy.
Niech więc chociaż tyle ma od życia.
Sprytnie, Mateuszu, powiedziało mu sumienie. Sam tego chcesz. Jesteś w niej zabujany, nie na amen, ale jednak. Nie odmówiłbyś sobie…
Nie. Nie odmówiłbym sobie. Nie ma takiej potrzeby.
Przyciągnął ją mocniej ku sobie, wtulił się w te jej cudowne, satynowe czarne włosy. Poczuł jej pocałunki, najpierw na karku, na policzku…
Wpiła mu się w usta, a całe jego ciało przebiegł elektryzujący dreszcz. 
Cofam, co pomyślałem, przemknęło Matowi przez głowę, gdy Fumi odsunęła się nieco, badając wzrokiem jego reakcje na takich wybuch uczuć.
To jest lepsze niż Skyline GT-R.
To jest lepsze niż cały magazyn Skyline’ów.
Teraz to on wpił się w jej usta, tak rozkosznie ciepłe, delikatne.
Był szczęśliwy. Po raz pierwszy od wielu długich miesięcy, był szczęśliwy. Niewysłowienie szczęśliwy.
I ona również, była szczęśliwa.
Wiatr szumiał, owiewając ospojlerowanie R32 GT-R.
Gwiazdy odbijały się w lusterkach.
Świat żył własnym życiem.
Dla nich, świat nie istniał.

13. „Graduation Test”

Sobotnia noc była ciepła i bezwietrzna, warunki na trasie idealne.
Nic dziwnego więc, że nieprzebrane tłumy okupywały pobocza i parkingi Mt Haruna.
Wiadomości rozchodziły się szybko.

- … tak, ten sam, co tydzień temu pokonał Shingo

- Europejczyk? Ten z zeszłego tygodnia?

- NSX kontra GT-R? Ta słynna NSX z Tokio?

- Haruki? Syn szefa Nissana? Tak, znam. Świetny kierowca, najlepszy na Hakone w Tokio. Ścigał się z samym Ryosuke z Red Suns…

- Ten chłopak z Europy? Polak, czy coś w tym stylu? Haruki w ogóle przyjął to wyzwanie?

- Przyjezdny ma GT-R’a? Umie tym w ogóle jeździć?!

Mateusz nie słyszał tych komentarzy.
Mówiąc szczerze, zupełnie go one nie obchodziły.
Opierał się o zimną stal Skyline’a.
Czuł ciepło, bijące od wtulonej w niego Fumi. Całował jej delikatne usta, gładził włosy.
Był szczęśliwy.
Był spokojny.
Ostatnia noc z Fumi.
Ostatnia noc w Japonii.
Trwaj, piękna chwilo, nie przemijaj!

Zza zakrętu wychynął wreszcie krwiścieczerwony przód Nissana 370Z, oblewając zgromadzony na szczycie tłum snopami świateł. Zaraz za nim powoli sunęła żółta Honda NSX-R. Wóz był niski, stosunkowo długi i bardzo opływowy. Zwana „japońskim Ferrari” NSX nieprzypadkowo zasłużyła sobie na taki tytuł.

Koichi wysiadł ze swojego 370Z, i posłał Mateuszowi przyjacielskie spojrzenie.
Zaraz potem z kokpitu NSX wyłonił się Haruki.
Jego spojrzenia w żaden sposób nie można było nazwać przyjacielskim.
- Miło – wycedził – Że radośnie spędzasz ostatnie godziny na naszym lądzie. Dobrze się bawisz… Mateuszu? Opowiedz, jakie to uczucie… jestem niezwykle ciekaw.
Dopiero wtedy do Mateusza dotarło, skąd ta agresja. Skąd nagły wybuch nienawiści Harukiego. Znał to spojrzenie, zabójczą mieszankę bólu i nienawiści w oczach. Tą bezsilność w obliczu przegranego uczucia.
Mój Boże, pomyślał Mat. Czuję się jak Robert... wtedy, na Serpentynach.

- Kierowcy gotowi?!
Był skupiony. Był pewny siebie. Był pewien Skyline’a.
- Potraktuj to jak test końcowy – usłyszał nagle głos Harukiego – Spróbuj dotrzymać mi tempa…i nie zginąć.
Jestem na wewnętrznym pasie, przemknęło Matowi przez głowę. Wezmę przód. MR nie może pójść od zewnętrznej bez hamowania, to niemożliwe. Potem duże gabaryty Sky pozwolą mi blokować NSX… aż do mety.
Mogę wygrać.
Wygram!

- Start!

Długa prosta.
Przyśpieszenie wgniata w fotel.
Moc. Moc idąca na wszystkie koła.
NSX ciągle obok.
Sto metrów.
RB26DETT syczy obiema turbosprężarkami.
Sześćdziesiąt metrów.
Żółta plama nadal po prawej.
Trzydzieści metrów.
Ryk wolnossącego silnika NSX, wciąż grzmiący w prawym uchu.
Dziesięć metrów.
Nie zmieszczę się, przemknęło mu przez głowę. Haruki wciąż był tuż obok.
Nie mogę wejść w drift. Uderzę go.
Za ciasno. Sky jest na to zbyt wielki.
Przycisnął hamulec, dociążając przednią oś, i wszedł w zakręt gripem.
Podsterowność. Przerażająca podsterowność zaczęła znosić go ku zewnętrznej.

Haruki uśmiechnął się.
Nie hamował. Nie musiał hamować.
Patrz na prawdziwą potęgę MR!

NSX śmignęła po zewnętrznym pasie. Mat czekał na zapalenie się świateł Hondy.
Choć mrugnięcie.
Nie doczekał się.
Walczył z podsterownością, próbując zmusić tył do poślizgu.
Próbował wyrwać wóz poprzez over-power, mocą silnika.
Do barierki zbliżył się na kilka centymetrów, przy akompaniamencie pisku opon.
Jak Haruki mógł pójść bez hamowania przez pół zakrętu, samym gripem?
Jakoby odpowiadając na jego pytanie, NSX weszła w poślizg, niknąc za zakrętem.
Haruki łączył grip i drift, wykorzystując idealny rozkład masy NSX’a.
Nie mógł wygrać z kierowcą o takich umiejętnościach, prowadzącym wóz o takim potencjale.
Ale nie mógł się też poddać.

- Fumi – powiedział cicho Koichi, podchodząc do niej – mogę cię o coś zapytać… jako przyjaciel?
- Jasne, Koichi… - uśmiechnęła się. Wiedziała już, o co zapyta.
- Czy ty… czy ty Mateusza… kochasz?
- Tak. – odpowiedziała pewnie, bez emocji.
- Ale… czy zdajesz sobie sprawę, że to… to nie ma przyszłości?
Spojrzała na niego tymi wielkimi, pięknymi oczyma. I ponownie uśmiechnęła.
- Zdaję.

- Tu Pierwszy Nawrót, Pierwszy do wszystkich! Widzę ich, wyszli na prostą, NSX z przodu, ma pięćdziesiąt metrów przewagi nad GT-R, nie daje przyjezdnemu żadnych szans. Ten ze Skyline'a jest niezły, wyraźnie się "ocykał" po wyprzedzeniu, ale nie umie w żaden sposób zmniejszyć dystansu. Cała inicjatywa jest po stronie Hondy. Jedna czwarta wyścigu za nami.

Mat czuł, że przegrywa. Dawał z siebie wszystko, serce łomotało mu jak oszalałe, ale nijak nie mógł zbliżyć się do Harukiego. Światła NSX systematycznie nikły mu w zakrętach, choć jego braking drift był nienaganny. Nawet gdyby był w stanie dojść Hondę, to styl jazdy Harukiego nie dawał żadnych szans na wyprzedzenie.
NSX na każdym zakręcie zacieśniał do wewnętrznej. Ba, robił to bez utraty przyczepności, bez uślizgu, nie dając nawet centymetra wolnej przestrzeni.
MR rzeczywiście były potężnym przeciwnikiem.
Czyżby zbyt potężnym?
Muszę zaryzykować, pomyślał. Braking drift przy wyższej prędkości, wyjście za pomocą ATTESY na pełnej przyczepności, z gazem w podłodze. Wszystko kosztem opon, ale innego rozwiązania...
Innego rozwiązania po prostu nie widział.
NSX bardzo mocno zwolnił, wchodząc w pierwszy z czterech słynnych nawrotów.
Układ MR nie sprawdza się w tak ciasnych i ostrych zakrętach, olśniło Mateusza. Podsterowność, znoszenie, środek ciężkości... wszystko to nie było odpowiednie do takich wiraży.
Ogień!

Haruki nadrzucił tyłem, dodając gwałtownie gazu, po czym skontrował kierownicą, pokonując w ten sposób pierwszy nawrót. Skyline w lusterku wstecznym zachowywał się jednak tym razem inaczej, niż na kilkunastu poprzednich zakrętach. Opóźniał hamowanie, i to bardzo.
Czy on oszalał?
Skyline to wóz, którym jeździ się gripem. Nie widział, w jakim stylu Mateusz pokonał poprzednie zakręty, był zbyt daleko z przodu, ale na pewno jego umiejętności w gripie nie były na tyle dobre, żeby wejść tak szybko...
... co do cholery?!

Mat dociążył przód, i braking driftem zaatakował zakręt, idąc pełnym ogniem. Wóz ślizgał się nienagannie, wręcz za dobrze, zbliżając się do tyłu rozpędzającego się NSX'a na odległość metra. Nie stracił jednak nerwów, wyczekał z momentem odzyskania przyczepności, mijając się z tylnim zderzakiem Hondy o centymetry. Zaraz po tym, wręcz podświadomie, wdusił gaz, a ATTESA dołączyła przednią oś, wyciągając wóz z poślizgu.
Silnik ryczał dziko.
NSX ledwie 30 metrów z przodu.
Back On The Rocks!

Haruki był w szoku. Ciężkim szoku. Właśnie doganiał go driftujący GT-R.
Nie może być, myślał, nadrzucając na drugim nawrocie. Owszem, najlepsi wirtuozi potrafili zmusić GT-R do driftu, jak chociażby legendarna "Boska Stopa" na torze Tsukuba. Ale nigdy, przenigdy, nie był to tak długi, głęboki i kontrolowany drift jak ten, który widział przed chwilą.
Wyszedł z drugiego nawrotu, bacznie obserwując lusterko.
Skyline wyskoczył, jak poprzednio, na pełnym gazie, po wewnętrznej.
Haruki przełknął ślinę. Walczył w setkach pojedynków, ale ten był inny.
Czyżby zbagatelizował przeciwnika?
Nie. Niemożliwe. Mateusz był amatorem. Amator nie może...
Amator który zmusił Skyline'a GT-R do driftu?
Haruki zaczął się bać. NSX była wąska. Nie mógł nią blokować tak skutecznie, jak by chciał.
Ale nie da się wyprzedzić. Jego Honda była po prostu słabsza od Nissana na tak ciasnych i ostrych zakrętach. Gdy wyjdą z nawrotów, ponownie go odstawi.

- Tu Drugi Nawrót! Potwierdzam, GT-R dogania NSX, driftując! Powtarzam, BNR32 jedzie driftem! Nie do uwierzenia, ale wszyscy na własne oczy widzieliśmy! Ma już tylko 20 metrów straty, i ciągle ją zmniejsza!

- GT-R driftuje?

- ATTESA uniemożliwia przecież długi i skuteczny drifting!

- To na pewno nie GT-R! To z pewnością GT-S! GT-S może driftować, to zwykłe FR!
- Ale on wychodzi z pełną przyczepnością, zupełnie nie jak FR... wychodzi jak 4WD, jak ATTESA właśnie! To GT-R, z geniuszem za kierownicą!

- Wyjaśnij mi, Fumi - zagadnął Koichi - Jak on się tego nauczył? Nawet najlepsi nie potrafią driftować GT-R, to niemożliwe z powodu ATTESY, ona przywraca trakcję w momencie uślizgu. Nie mogliście wyłączyć tego systemu, bo przecież na wyjściach Mat ma podobno pełną przyczepność, niemożliwą do uzyskania w zwykłych FR. Albo on jest geniuszem, albo...
- Jest geniuszem - odparła z pewnością w głosie Fumi - Którego wspomaga mała modyfikacja komputera ATTESA-ETS. Teraz ma przynajmniej jakiekolwiek szanse w starciu z Harukim.
- Ma - przytaknął Koichi - Co najmniej jedną. Szansę wynikającą z zaskoczenia.

Haruki wypadł z ostatniego, czwartego nawrotu, i wystrzelił do przodu. Skyline był już bardzo blisko, przez cztery nawroty, dzięki temu nie do uwierzenia driftowi, odrobił całą stratę.
Ale koniec z tym. Mógł go dojść na ciasnych 180', gdzie GT-R miał z natury przewagę nad NSX. Teraz jednak, w drugiej części trasy, składającej się z długich prostych przeplatanych średnimi zakrętami, jego grip łączony z driftem zmiażdży tego driftującego GT-R.
Tutaj driftem będzie tylko tracił.
Nie wygrasz, Mat. Nie ze mną. Nie tutaj.

Mogę się za nim utrzymać, stwierdził nagle Mat. Mknęli przez kolejne partie szybkich wiraży, zbliżając się szybko do trzeciej części trasy. Podobne moce obu aut sprawiały, że trzymał się Hondy na odległość kilku metrów. Co więcej, genialnie "skomponowana" elektronika komputera sterującego systemem umożliwiała mu, zależnie od dozowania gazu i kontroli kierownicą, drift, grip lub też syntezę obu tych technik.
Nie spuszczając nogi z gazu, pokonał średni zakręt w lewo. Nawet na moment nie utracił przyczepności. Tak jak go nauczyli, od zewnętrznej do wewnętrznej, dokładnie jak w 4WD. Pełnym gripem.

Haruki zmusił się do oderwania wzroku od wstecznego lusterka. Skyline pojechał gripem. Nie stracił przyczepności, poszedł dokładnie jak on, kopiując jego linie.
To nie mogło być prawdą. GT-R idące driftem, gripem, i łączące obie techniki.
To niemożliwe!

- Jak myślisz, Sayuki, kto wygra?
Stały na ostatnim zakręcie przed przedostatnim checkpointem. Ze wzniesienia, na którym stały, rozciągał się idealny widok na trasę. NSX i GT-R pokonywały właśnie ostry, choć szeroki nawrót w prawo. Zaraz, za moment, wejdą w bliźniaczy, choć odwrócony w przeciwnym kierunku, w lewo.
Miejsce, w którym stały, znakomicie nadawało się do obserwacji wyścigu.
- Znam Harukiego. Spotkałam go w Tokio, na wakacjach... nie ukrywam, interesujący facet. I świetny, znakomity kierowca. Nie ważne, kim jest ten Europejczyk, z Harukim i jego NSX niewielu może się równać. Co więcej, przecież on pokonał już R32 GT-R, tydzień temu, i to samego Zak'a z Night Kids. W moim odczuciu, GT-R nie ma szans.
W rozciągający się pod ich stopami zakręt weszła żółta Honda NSX. Jej kierowca nie żałował opon, idąc ogniem, pełnym gripem przez cały zakręt. Zaraz za nią, lekkim, kontrolowanym poślizgiem sunął biały GT-R, sycząc dwoma turbosprężarkami. Oba wozy po krótkiej chwili wystrzeliły z zakrętu, i pomknęły dalej.
- Haruki nie przegra. Wiem to. - zakończyła Sayuki - A co ty na to, Mako?
- Skyline przejął inicjatywę - odezwała się po chwili milczenia Mako, swoim spokojnym, delikatnym głosem - a NSX jest w defensywie. Honda bardzo zacieśnia na zakrętach, obiera gorsze linie, byle tylko nie pozostawić Nissanowi miejsca po wewnętrznej. Za to Skyline jedzie swoim rytmem, jakby nie zwracał uwagi na przeciwnika. Dzięki temu, obiera lepsze, szybsze linie. Haruki prowadzi tak, jakby nie znał przeciwnika. Albo jakby był przez niego zaskoczony. Stracił pewność siebie, nie próbuje go zgubić, tylko broni swojej pozycji. Wszystko to kosztem opon. Zauważ, że NSX wyraźnie znosi w połowie zakrętu. Ma problemy z podsterownością. Ten pojedynek może mieć zaskakujący finał.
Sayuki przytaknęła lekko. Nie chciała, aby Haruki przegrał.
Ale Mako, jej przyjaciółka z Impact Blue, bardzo rzadko myliła się w ocenach sytuacji.

Cztery zakręty do mety, pomyślał Haruki. Nie dam się wyprzedzić. Ten pojedynek był ciężki, zaskakująco ciężki, ale nic z tego, Mat. Dogonić mnie to jedno. Wyprzedzić to całkiem co innego. Cztery zakręty, w tym tylko jeden ostry nawrót. Nie dasz rady. Blokuję ci wewnętrzną.
Wszedł w pierwszy z zakrętów, kręcąc kierownicą, idąc na pełnym gazie. Wolnossący silnik wył.

Ciekawe, myślał Mat, pokonując zakręt. NSX jedzie w zakrętach wyraźnie wolniej, niż na początku wyścigu. Co więcej, choć na wejściu Haruki blokował całą wewnętrzną, to już w środku zakrętu podsterowność znosiła go ku środkowi.
Nadal jednak miał za mało miejsca na manewr wyprzedzania.
Bez problemu dognał NSX. Do mety jeszcze trzy zakręty. Dzięki wymieszaniu technik, jego hamulce i opony nadal były w dobrym stanie. Ale to na nic, skoro wewnętrzna jest zablokowana...
A może powinien stworzyć sobie własną wewnętrzną?

Przed nimi był ciasny, ostry wiraż w lewo. Mat pamiętał go doskonale, wewnętrzna jego cześć była tutaj trawiasta i niezbyt nachylona. Oprócz małego garba, nic nie stało na przeszkodzie, aby...
W sumie, teren niczym nie różnił się od tego, na którym wyprzedził w ten sposób Civica. Wtedy jednak mieścił się dwoma kołami na jezdni. Tutaj musiał przekosić cały trawnik, pod znacznie większym kątem.
Szybka decyzja. Nie było czasu do namysłu.
Znów, all in!

Ręka na pokrętło.
Wygaszenie świateł.

Haruki zwolnił nieco, dociążył przednią oś i wszedł w nawrót. Teoretycznie to było ostatnie miejsce, na którym spodziewał się ataku. Nie da mu takiej okazji. Nie patrzył nawet w lusterka. To go stresowało. Cisnął gaz, zacieśniając do wewnętrznej tak mocno, jak tylko potrafił. Atak mógł nastąpić wyłącznie w pierwszej partii zakrętu, potem podsterowność znosiła również i GT-R.
Był tak zaaferowany, że nawet nie zwrócił uwagi na drobną zmianę. Na zniknięcie świateł Nissana.
Walczył z autem, przy akompaniamencie pisku opon, ale i tak pośrodku nawrotu zniosło go ku zewnętrznej.
W samą porę.
Z przerażeniem zauważył tuż przed maską białą plamę, lecącą wprost przed niego.

Zgaszenie świateł. Atak po trawniku. Po raz kolejny, cudownym zrządzeniem losu, udało mu się wykonać te dwa trudne triki. Sky podbiło na nierówności, po czym poleciał bokiem prosto w kierunku drogi. Zgodnie z jego obliczeniami, na centymetry przed maskę NSX. Mat schwycił kurczowo kierownicę. Jeśli się pomylił, jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, zostanie uderzony przez Hondę, dachuje lub co najgorsze - przestrzeli barierkę i runie w przepaść.
Nie pomylił się.
Wóz grzmotnął o ziemię, siadając na amortyzatorach, tuż przed Hondą. Błyskawicznie wbił bieg i dodał gazu, wychodząc z zakrętu.
Wyprzedził!

Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Takiego manewru nie spodziewał się w ogóle. Mateusz chyba nie miał strachu. Niewielu ze znanych mu kierowców miało by w ogóle odwagę wykonać tak ryzykowny manewr, a co dopiero tak ciężkim autem jak GT-R.
Teraz jednak, musiał odzyskać prowadzenie.
Do mety dwa zakręty.

Po krótkiej prostej, rozciągającej się za nawrotem, następował zakręt w lewo o średnim kącie.
Skyline musi mieć problemy z trakcją. Zaatakuje więc po wewnętrznej.
GT-R wszedł w lekki drift. Przedni zderzak znajdował się ledwie kilkanaście centymetrów od barierki. Nie zostawiał po wewnętrznej ani skrawka wolnego.
W takim razie, musi go wynieść na wyjściu. Niemożliwe, żeby po drifcie odzyskał trakcję tak szybko, jak jego MR.
Skyline wyszedł z zakrętu szybciej od niego.
Haruki był w kropce.
W takim razie, skoro normalne techniki zawiodły, musiał sam zagrać va banqe. Nie zniesie takiego upokorzenia.
Wdusił gaz do oporu. Przed nimi długa prosta i ostry zakręt w prawo, a zaraz za nim meta. Zbliżył się do tylniego zderzaka Nissana na metr.
Pokażę ci siłę MR, Mateuszu. Idealny rozkład masy, zapewniający trakcję w każdym zakręcie.
Nawet podczas ataku po zewnętrznej!

Ostatni zakręt, myślał Mat. Spokojnie. Skyline jest szeroki, to, co utrudniało mi zadanie gdy byłem z tyłu, teraz było błogosławieństwem.
Ostatni zakręt nie był ciasny.
Ostatni zakręt był prosty. Normalny.
Przyhamował pulsacyjnie, po czym dociążył przód i wszedł w spokojny, kontrolowany braking drift, pod niewielkim kątem.
Od zewnętrznej prześcignęła go żółta Honda NSX.
Wóz pochylił się wyraźnie, walcząc z ciągnącą go ku zewnętrznej barierce grawitacją.
Mat zamarł. Jednak przegrał?
Nie.
NSX nie wyprostował. Nie wszedł w drift. Podsterowność, nagrzane opony i hamulce, profil zakrętu, grawitacja, słowem: wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu. Honda zatrzymała się bokiem koło barierek, o centymetry, w tumanach dymu.
Minął ją, a jego oczom ukazała się meta.
Zwycięstwo.

Wyścig odbił się wielkim echem na japońskich przełęczach. Wielokrotnie pytano Harukiego, dlaczego przegrał. Gdzie tkwił jego błąd.
Haruki zawsze odpowiadał, że jego przeciwnik najwidoczniej był lepszy.
Znawcy i świadkowie wiedzieli jednak, że prawda była inna.
Haruki przegrał, bo zbagatelizował przeciwnika.
Dał się zaskoczyć driftującemu GT-R.
To jednak, nie jest już tematem tego opowiadania.

- Wybacz, że w ciebie wątpiłam - rzuciła mu się na szyję Fumi.
- Ależ nie mam czego wyb... - zaczął, ale nie dał rady dokończyć.
Zaczęła go całować, gwałtownie, namiętnie. Świat znowu zawirował, zwolnił i przestał istnieć.
Nie było jutrzejszego wyjazdu.
Nie było rozbitej Sierry.
Nie było Roberta i Julii.
Nie było Skyline'a, o którego się opierał.
Nie było wiwatujących dookoła tłumów.
Nie było Harukiego, mówiącego...
- Moje uznanie, Mateuszu. Moje najszczersze uznanie. Wybacz wszystko, co ci powiedziałem... rozumiem mój błąd...   a twoje umiejętności i styl są niesamowite. Jestem wdzięczny losowi, że skrzyżował nasze drogi. Dałeś mi dobrą lekcję. Przyjmij tego...
Nie było tego. Nie było tego, bo dla niego, dla nich, świat nie istniał.
Świat był pocałunkiem. Był pieszczotą. Był ciepłem.

Wyjechał następnego dnia.
Nie spotkali się więcej.

 

Po tym Odcinku Specjalnym przeczytaj:
Odcinek Pierwszy Sezonu Drugiego "W otwarte karty"