1. „W otwarte karty”

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


- Ile?! – szczęka Benedykta przesunęła się nieznacznie ku dołowi – 200 koni mechanicznych? A Michał 210?
Pierwszy września rozświetlały promienie wakacyjnego jeszcze słońca. Na parkingu za gmachem I LO w Cieszynie zebrali się wszyscy fani motoryzacji z klasy (prawie) IIIe, by dyskutować, plotkować i ustalać, kto, czym i jak.
Koło siebie stały bordowe Eclipse, fioletowa MR2, czarne S6, tego samego koloru Seria 3 Compact, czerwona Prelude, czarny Civic i srebrna Impreza.
Każdy z tych wozów prezentował odmienny styl tworzenia aut. Każdy miał mocne i słabe strony. I każdy był, na swój sposób, wyjątkowy.
A iwłaściciele próbowali sobie wzajemnie udowodnić, że to właśnie ICH maszyna jest najlepsza.
- Dokładnie tyle, Benek. – potwierdził Michał – To wersja z turbo i napędem na cztery koła, GSX.
- Jesteś frajer, Beniu – wykrzywił twarz w złośliwym grymasie Błażej – obiecałem ci łomot, i słowa dotrzymam. To maleństwo to Toyota MR2 SW20 3S-GE, wolnossący silnik, żadnego turbo, czysta moc. 200 koni. Układ MR, silnik przed tylnią osią, idealny rozkład masy. Lepiej od razu zrzuć to gównia*e Subaru w przepaść na Serpentynach.
- Nie ma opcji – odparł Benedykt – nie tylko auto się liczy.
Mówił jednak bez przekonania. Wspomnienie pojedynku ze Stratusem… ale nie, oni nie mogli wiedzieć.
- Nie tylko, masz rację – odparł szyderczo Błażej – jak wieść niesie, na Salmopolu przegrałeś sromotnie z wielką amerykańską lochą, cegłą na kołach, mobilnym kowadłem… twoje umiejętności są równie denne, co samochód.
Benedykt pokraśniał, ale nie odpowiedział.
- Czekam na okazję – kontynuował Błażej – żeby spuścić ci łomot. Serpentyny, Salmopol… bez znaczenia.
Zapadła długa cisza, przerywana tylko odgłosami ulicy i wrzaskami pierwszoklasistów. Błażej i Benedykt długo siłowali się wzrokiem, próbując się wzajemnie sprowokować do dalszego pojedynku na słowa. Milczenie przerwał wreszcie Jacek.
- Karol – rzucił w stronę klasowego znawcy samochodów, przyglądającemu się silnikowi MR2 – ile ma teraz koni twoja Trójka?
- 170 – odparł bez zastanowienia Karol, nie odrywając wzroku od 3S-GE.
- Nie ruszałeś go nawet!? Przecież po pojedynku z tym wieśniakiem wszyscy byliśmy pewni, że z twoim talentem do aut wyciśniesz z niego… - rozpędzał się Jacek.
- Nie ruszałem. – odparł krótko Karol – Bo i po co? To 318 jest dobre takie, jakie jest.
- A co z wyścigami? Co z rewanżem? Myśleliśmy, że będziesz się dalej ścigał… - odezwał się Adam.
- Ludzie się zmieniają – Karol nie odrywał wzroku od silnika Toyoty – Naprawdę piękna maszyna, silnik z rynku japońskiego, JDM pełną gębą. Moje uznanie, Błażej.
- Ty robisz w warsztacie samochodowym, co nie, Karol? – zapytał Tadeusz, oparty o mur.
- Tak. – Karol przyglądał się właśnie turbo w Eclipse. – A czemu pytasz?
- A, tak z ciekawości… też sobie dorabiałem przez wakacje w warsztacie, u wuja. Fajna robota, jeśli się to lubi. I sporo się można dowiedzieć… o wydarzeniach z przełęczy na przykład.
- A tam, wymyślacie z tymi przełęczami – Andrzej, najwyższy (i najbardziej prostolinijny) facet w klasie jak zwykle nie hamował się w wyrażaniu swoich poglądów – Przełęcze są dla mięczaków, tam się tak wolno jeździ… kopsnijcie się ze mną i moją Audiczką na autostradę, tam to dopiero jest jazda… 200 na budziczku, jakiś densik z audio i taka frajda – wykonał rękami ogromny zamach, pokazując, jak wielka frajda wynika z posiadania S6.
- Audi S6, V8 bez turbo, 340 koni mechanicznych. – Karolowi wystarczył rzut oka pod maskę, by stwierdzić, z czym ma do czynienia – Masz rację, na przełęcze niezbyt się to nadaje.   
- Ale jak pociska pięknie… i jaka skóra ładna w środku, patrz no. – Andrzejek zachwalał swoją lochę.
- Skąd miałeś kasę na to bydle? – zapytał Michał.
- Z tatusiem się złożyłem, kasiorę z robótek wakacyjnych miałem… fajna nie?
- A, to gratuluję – odparł Michał, bez przekonania, z czystej grzeczności – Fajna, rzeczywiście.
- Wyścigi autostradowe, co w tym fajnego – odezwał się Adam, kończąc oglądanie silnika w S6 – Przełęcze rządzą! Od pojedynku z Jackiem poprawiłem się tak, że mam ochotę na pojedynek. Są chętni? Błażej? Michał?
- Ja chętnie. – Michał rzucił przyjacielski uśmiech w kierunku kumpla. – Tylko gdzie? Salmopol?
Adam nie pokazał po sobie, że Przełęcz Białego Krzyża nie jest jego mocną stroną.
- Serpentyny może, co, Michał? Znają nas tam, no i dupy powyrywamy? – odparł.
- OK., stary, ale co do tych lasek to podziękuję… Amelia łatwo focha wali na takie zagrania. A tak swoją drogą, to widzieliście może na Serpentynach taką niesamowicie szybką Sierrę?
- Sierrę? Sierra to przecież wóz… - zaczął Tadek, pomny rozmowy z kuzynem.
- Mateusza – wciął mu się w zdanie Błażej – Tak, ta była podobna, ale nie mogła być jego. Błękitne coupe, ale na tym podobieństwa się kończą. Szybka jak wszyscy diabli, ospoilerowana, na wydupistych felgach… przez Patelnię to przeszła koło nas po wewnętrznej, nie zniosło ją ani o centymetr. Mateusz jest cienki, nie ma takiego skilla nawet. To jakiś nowy wymiatacz, tyle wiem. O, i miała taki wielki spoiler na tylnej szybie… zajedwabiście to wyglądało.
- Taki od klapy do końca dachu? – zainteresował się Karol.
- No, dokładnie.
- Sierra Cosworth. – odparł w zadumie Karol.
- Nie wiem, nie znam się. – uciął Błażej. – To jak, panienki, jutro wieczorem na Kubalonkę, pokazać wieśniakom, jak się jeździ, co nie?
- Jasne. – odparli jednocześnie Michał i Adam.
- A wiecie co ja widziałem na Białym Krzyżu? – zapytał nieśmiało Benedykt.
- Smoka Wawelskiego? – odpalił Błażej.
- Nie! Czerwony Sztorm! – odwarknął Benedykt – Nawet się z nim ścigałem!
- Czerwony Sztorm? Co to jest, efekt prochów? Ćpasz, Beniu? – Błażej był bezlitosny.
- Zamknij kurna się! To legenda Białego Krzyża! Nikt go nie potrafi pokonać! To najlepszy kierowca, z którym się ścigałem!
- To z niewieloma się ścigałeś. Na przykład, nie ze mną. – odpowiedział Błażej – Nie słyszałem nic o żadnym Czerwonym Sztormie. Wymysł twojej zrytej psychy, Beniu.
- Akurat tutaj Benek ma rację – rzekł Tadeusz – Czerwony Sztorm, Dodge Stratus R/T z tylnym napędem, kilkanaście pojedynków, żadnej przegranej. Ale że legenda, to Ben przesadza.
- Widlaste sześć cylindrów pod maską i niesamowity drift ze składaniem się przed przeciwnikiem, gościu ma umiejętności na bardzo wysokim poziomie. I nikt nie wie, kim jest. Jeden z lepszych na Salmopolu, taki gość z Forda Cougara, mówił nawet, że to dwie laski… ale w to nikt nie wierzy. – kontynuował za niego Michał. – Powoli legenda Białego Krzyża. I nie należy do tej całej ich Ligi…
Karol wykonał gest ręką, na który wszyscy zamilkli. Od strony ulicy dobiegł ich bulgot amerykańskiego silnika.
- V6 – odezwał się Karol – z turbodoładowaniem, słychać syk – dźwięk wyraźnie się zbliżał – Ale to nie rodowity Amerykanin. To coś na bazie japońskiej jednostki… jak tej z Eclipse…
- Stratus ma silnik z Eclipse chyba. R/T nawet z turbo… - zaczął Tadeusz.
I miał rację.
Na parking wjechał czerwony Dodge Stratus R/T.
- O kurna – stęknął Jacek – Czerwony Sztorm, jak babcię kocham.
- To on jest z Osucha? – wypalił Adam.
Przyciemnione szyby osłaniały postać kierowcy. Wytężywszy jednak wzrok, chłopaki zauważyli, że w środku siedzą dwie postacie.
Stratus zatrzymał się na wolnym miejscu parkingowym, a silnik zamilkł.
Zapanowała pełna napięcia cisza.
Drzwi kierowcy i pasażera otwarły się z delikatnym „kling”, na zewnątrz zaś wysunęły się damskie nogi.
Dwie pary.
- O żesz ty kurna – syknął cicho Adam – Kierowcą rzeczywiście jest baba!
Jednak ukazanie się całych postaci spowodowało ogólne milczenie
- Popatrz, stara, oni jak zwykle przy samochodach! – roześmiała się Joasia, ustrojona w galową, biało-czarną sukienkę.
- No… i milczą. Co jest, chłopaki? – powiedziała jak gdyby nigdy nic Natalia. Jej długie włosy rozwiał podmuch wiatru.
- O ja pierd…zielę. – nawet Tadeusz pohamował jakoś przekleństwo.
- To wy jesteście Czerwonym Sztormem? – zapytał w końcu Karol.
- No… my. – odpowiedziała skromnie Natalia. – Trochę dziwna nazwa, ale nie my to wymyśliłyśmy…
- O kuźwa, Beniu, wrąbałeś ze swoim byłym obiektem uwielbienia! Frajer!! Teraz to już na pewno jesteś ciota, przegrać z babami… - Błażej prawie tarzał się ze śmiechu, ukrywając własne zaskoczenie.
- Ale one są naprawdę dobre! – Benedykt zaczerwienił się, widząc rumieńce na (ślicznej zresztą) twarzy Natalii. Cholerny Błażej, odgrzebuje sprawy z przeszłości, skur…
- Bez przesady, Benek, jeździmy dopiero od kilku miesięcy… - zaczęła Joasia.
- … i wcale tego tak dobrze nie umiemy. – dokończyła skromnie Natalia, nieświadoma, że jeszcze bardziej pogrąża Benedykta.
- Jeździcie we dwie? Po co? – zainteresował się Jacek.
- No… bo Asia mówi, jaki będzie zakręt… i czy nic z przeciwka nie jedzie… bo tego no, rozumiesz… - zaczęła się tłumaczyć Natalia.
- Za pilota robię, i tyle. – dokończyła za nią Joasia – I nie słuchaj jej, bo jest świetna. Wszystkich objechała na tych drogach, wziuu, piii i jest. Bez problemu.
- Cholera, moje uznanie… Benedyktowi też spuściłyście łomot, wtedy, na Salmopolu… - zaczął Adam, ale nie dokończył.
Z rykiem silnika V6 na parking wjechała jasnobłękitna Sierra.
Wóz był całkowicie zgodny z opisem Błażeja: sportowe zderzaki i felgi, ogromny spojler na klapie i wloty na masce, wulgarnie zasysające powietrze.
- Sierra RS Cosworth – zaczął Karol, niepewnie – Ale nie… grill drugiej generacji, ospojlerowanie i felgi z RS Cosworth Mk.1, spoiler bagażnika z RS Coworth… ale silnik… to nie jest 2,0 Coswortha z turbo… to coś nowszego… bez turbosprężarki…
Warknięcie przy gaszeniu zaparkowanego już wozu.
- 2,9 Cosworth ze Scorpio drugiej generacji! – przypomniał sobie wreszcie Karol – Swap silnika plus części z RS Cosworth… albo nawet wyścigowej Sierry…
- Ej, jedną rajdówkę ponoć ostatnio znaleźli rozbitą w Istebnej – powiedział jeszcze Tadek, patrząc na otwierające się drzwi Forda – Były by to części z niej?
- Może. – urwał Karol.
Przed nimi stanął Mateusz, we swoim czarnym garniturze i pod kwiecistym krawatem. Zdziwiony rozejrzał się po patrzących na niego zaskoczonych kumplach, po czym wzruszył ramionami i stwierdził:
- Głośna trochę, wiem…ale mi pasuje.