13. „Za Zakrętem”

 

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

- Niebawem start – mruknął SaBaKa, właściciel czarnego Nissana Sunny GTi-R, obserwując szykujących się już przy linii kierowców – Nie chcę zabrzmieć tu jak laik, ale przy wzmocnionej instalacją wtrysku podtlenku azotu Suprze, 310 koni Skyline’a może okazać się niewystarczające…  Jeżeli gość z Toyoty da z nich pełny ogień na tych długich prostych zaraz za startem, pojedynek skończy się walkowerem, nim w ogóle dotrą do prawdziwych, godnych miana „touge” zakrętów…
- Eee tam, gadanie – odparł chłopak znany w internetowej społeczności jako Sasek. Stojący za nim Polonez mógł wywoływać uśmiechy u przypadkowych obserwatorów, ale ilość „grubych” przeróbek pod karoserią, a także turbodoładowanie klasycznej polskiej „drift maszine” zasługiwały na uznanie – Tak wielki przyrost mocy, przy braku odpowiednich przeróbek, może rozwalić konstrukcję Supry w moment… Mówię z własnego doświadczenia, pierwsze drifty po doładowaniu Poldka skończyły się w moim przypadku ukręceniem wału. Zresztą… sama Supra Mk.3 nie jest zbyt sztywna jak na wóz sportowy. Prowadzenie tego niezmodzonego odpowiednio auta przy takiej mocy będzie katorgą… Idźmy nawet dalej… - rzucił przyjezdny - … mimo że jestem tylko prostaczkiem z zadupiowatego Podkarpacia to wiem, że nie o moc tu w sumie idzie. Toyota to układ FR, tylny napęd nie będzie radził sobie tak dobrze na mokrej po deszczu nawierzchni, podczas przyśpieszania i w zakrętach jak 4WD w Skylinie… owszem, pozwoli na efektywniejsze drifty, ale…
- Niekoniecznie – przerwał mu trzeci z rozmówców, Bio. Chłopak, będący szczęśliwym posiadaczem klasycznej, czerwonej Toyoty AE86 Trueno Sedan reprezentował wyznających drift kierowców aut typu FR – Z wszystkim się zgodzę, Sasku, ale co do typu napędu… GT-R nie ma praktycznie żadnych słabych punktów. ATESSA-ETS, połączenie FR i 4WD… to chyba najwydajniejszy, najlepszy „układ” w touge, zapewnia zarówno trakcję w gripie, jak i stabilny, szybki i efektywny drift… który, co najlepsze, można przerwać w dowolnym momencie. Z tej techniki słynie zresztą kierowca R32, i nie raz ponoć zapewniała mu ona zwycięstwo. Jak dla mnie, oprócz mocy, Skyline ma przewagę we wszystkim…
- Ta – rzucił SaBaKa – Ale żeby wykorzystać tą przewagę, Sky musi dostać się przynajmniej na wysokość Słowaczonki, gdzie zaczyna się bogatsza w zakręty, bardziej techniczna część odcinka na Szczyt. Owszem, od tego momentu aż do samej mety na tak zwanym „Dole” Nissan będzie górą, ale… dotarcie tam nie jest wcale takie pewne. Jak już mówiłem, Supra może skończyć to jeszcze na prostych przed tymi zabudowaniami… Andziołówką bodajże.
Jego rozmówcy przytaknęli, przyznając mu rację.
- Nic tutaj nie jest pewne… – mruknął Sasek - … w tym zresztą tkwi całe piękno touge...

- Powodzenia, stary. – poklepał go po plecach Błażej.
- Dasz radę, wierzymy w ciebie… - zaczął Michał, lecz zaraz wszedł mu w słowo Andrzej:
- Co to tam dla ciebie za wyzwanie… tego frajerka to mogłeś już dawno temu rozpykać.
- Pokaż wieśniakom, jak to się robi w Osuchu. – mruknął Adam.
- I uważaj na siebie – dodała cicho Karolina, ze szczerym uśmiechem – Mimo wszystko… uważaj…
- Supra Mk.3, nawet z nitro, nie ma szans na przełęczy z R32 GT-R – odezwał się Karol – Przy tej różnicy poziomów… to będzie tylko formalność…
- Jednym słowem, rozpie**ol gnoja, i koniec imprezy. – rzucił Tadek – Bo się ci*ce należy za całokształt twórczości.
- Pogoń mu kota, hy-hy. – roześmiał się Sebastian – Czteronapędówki górą!
- Biorąc pod uwagę parametry techniczne, mokrą po deszczu nawierzchnię i specyfikację auta przeciwnika, nie widzę innej możliwości, tylko twoją wygraną. – wygłosił monolog Maciek – Tak więc, nie zawiedź pokładanych w tobie oczekiwań, Mateuszu.
- Szerokiej drogi. – uśmiechnęły się do niego z sympatią Agnieszka z Grażyną. 
Machinalnie spojrzał na ostatnią stojącą w otaczającej go grupie znajomych ze szkoły i klasy osobę.
Nat nie powiedziała choćby słowa.
Uśmiechnęła się tylko do niego, blado, ukradkiem nawiązując kontakt wzrokowy.
Była w tym uśmiechu nadzieja.
I był też swoisty… żal.
Smutek?
Pretensje do samej siebie?
- To bez znaczenia – pomyślał, żegnając się z nimi, i ruszając w kierunku zaparkowanego już na linii startu auta – Wszelkiego rodzaju uczucia, emocje, pragnienia i żądze już się we mnie wypaliły, jedyne, co w tej chwili pociąga mnie to… ten pojedynek.
Ten jeden zakręt.
Ten TIR.
Ten… sen.
Tak niewysłowienie silne pragnienie sprawdzenia, czy przeznaczenie rzeczywiście rządziło wszystkim, czego doświadczyłem.
Czy ściga… czy ścigało mnie fatum.
- Nie zależy mi na życiu – zdał sobie sprawę, zbliżając się do czarnego GT-R’a – Pogodziłem się z tym, to już nieuniknione… jedyne, co chcę jeszcze zrobić, to… wystawienie na próbę losu.
Dowiedzenie, że istnieje granica możliwości.
Jeśli zginę… to żadna strata.
Nie zależy…
… nie zależy mi na życiu.
Nie ma mi na czym zależeć.
- Witaj ponownie, Mateuszu.
Uniósł głowę, i spojrzał na starszego, siwiejącego już mężczyznę.
Znał go, znał doskonale.
- Miło mi pana widzieć, Mistrzu. – skłonił się Waltherowi Rohrlowi, jednemu z najlepszych kierowców, jakich znał.
Jednemu z najlepszych, jakich znał świat.
- A więc w końcu masz to, na co tak długo czekałeś – rzucił przyjaźnie Mistrz – Od walki z 200SX, popisu twojego talentu, zakończonego w tak smutny sposób, minął nieomal rok… tak niewiele, a jednocześnie… tak wiele. Zmieniłeś się od tego czasu.
- Wszyscy się zmieniliśmy. - odrzekł, rozważając w duchu – A raczej… postąpiliśmy krok naprzód. Zrozumieliśmy… oni zrozumieli. – poprawił się.
- Co zrozumieli? – zapytał Rohrl.
- Że to nie jest warte aż takich wyrzeczeń, stawiania na szali… wszystkiego. Przekalkulowali ryzyko, przeszacowali wartości. W ogólnym rozrachunku, oni… - pomyślał o Błażeju, Michale, Karolu. O chwilach, w których podejmowali decyzje o rezygnacji, o wycofaniu się z czynnego udziału w wyścigach. Przywołał w pamięci obrazy swoich kumpli z klasy i z tras, tulących się do swoich ukochanych, wracających do bezpieczniejszych, bardziej rozsądnych i przyziemnych hobby i zajęć, do nauki, pracy…
… do zwykłego życia.
Do szczęśliwego życia.
Dziś dołączył do nich Jacek.
Najpewniej zrezygnował Benedykt, który zaraz po swoim wyścigu opuścił teren imprezy.
Pozostałem ja, bo oni…
- … oni wybrali drogę rozsądku. – dokończył.
Mistrz uśmiechnął się lekko.
- Mam dla ciebie propozycję, Mateuszu.
Uniósł brwi, w lekkim zaciekawieniu.
- Chciałem zaproponować ci Stypendium Kierowców Testowych Porsche. – stwierdził Mistrz, bez mrugnięcia okiem – Udział w programie, którego celem jest wybór i wyszkolenie najlepszych z najlepszych, którzy następnie staną się pracownikami Firmy… i to, jak chyba zdajesz sobie sprawę, niezwykłymi pracownikami. Porsche zapewnia wszystko, włącznie ze studiami na dowolnym kierunku na Uniwersytecie w Lipsku. Mieliśmy wybrać czterech kandydatów… moim jesteś ty.
Mateusz uśmiechnął się.
Propozycja była pasjonująca.
Propozycja była tym, o czym niegdyś mógł tylko marzyć.
Teraz, droga do upragnionej kariery, do pracy, którą kochał by, która fascynowała by go niezmiennie każdego dnia, stała przed nim otworem…
- Dziękuję za propozycję – odrzekł grzecznie, ponownie kłaniając się – Ale… choć bardzo bym tego pragnął… z pewnych względów nie mogę jej przyjąć.
- To bez znaczenia – pomyślał – Cóż z tego, że zgodzę się, skoro i tak za kilka minut…
… za kilka minut, już nic nie będzie miało znaczenia?
- Szkoda – odparł ze szczerym żalem Mistrz – Naprawdę… wielka szkoda. Mimo wszystko… zastanów się nad tym jeszcze, Mateuszu. A teraz… nie zatrzymuję cię, i… powodzenia.
- Dziękuję, panie Rohrl…

- Wygram to – powiedział sam do siebie, wsiadając do auta. Supra przysiadła nieco na zawieszeniu, podczas gdy mościł sobie miejsce w fotelu – A wtedy, przywrócę sobie blichtr najlepszego kierowcy. Przywrócę sobie… Julię.
Gdy przegrywałem, oddaliła się ode mnie.
I choć to jednoznaczny dowód, że jest tylko lecącą na sukcesy dziwką, ja…
… nadal ją pożądam.
Pożądam jej ust.
Pożądam jej ciała.
Pożądam elektryzującego dotyku jej skóry.
Pożądam aksamitnych włosów, zalotnego, rozpasanego błysku w oku.
Pożądam wszystkiego, czym ona jest,  pragnę, żeby to, co było… trwało.
Dlatego muszę wygrać.
Dlatego wygram!
Wciągnął amfetaminę, i rozluźnił się.
Był pewny siebie.
Nie wiedzieć czemu, miał niezwykle silne przeświadczenie, że…
… zwycięży.
- Więc zwyciężę! – ryknął, robiąc silnikowi pełną przegazówkę.
1JZ-GTE zaryczało opętańczo…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Obserwowała go z oddali.
Zatrzymał się przy aucie, pogładził dłonią maskę.
Był przedziwny w swych gestach, a jednocześnie tak…
… pasjonujący.
On… nadal mnie fascynuje.
Zaraz wsiądzie.
Poczuła dziwne ukłucie w okolicy serca.
Przeczucie.
Złe przeczucie.
Zebrała się w sobie.
- Ja… ja muszę do niego iść. – postanowiła – Chcę choć… życzyć mu szczęścia…
Uniosła wzrok, mimowolnie spoglądając na niego.
Ich spojrzenia spotkały się…

Zatrzymał się, i wsparł na dachu Skyline’a, spoglądając na nią.
Kontakt wzrokowy, zupełnie niespodziewany i nieoczekiwany, nie ustawał.
Odległość, kilkadziesiąt metrów, była niewielka.
A jednocześnie, tak nieosiągalnie wielka.
Postąpiła krok w jego stronę.
Zrozumiał.
- Właśnie dlatego nie będę szczęśliwy – stwierdził – To… to z jej… winy.
Z jej powodu.
Choć żadna w tym jej wina.
Drugi krok.
Idzie do mnie.
Bał się tego.
Bał się rozmowy.
Bał się, że straci w niej pewność siebie.
Że pragnienie ryzyka, pragnienie wystawienia losu na próbę ustąpi miejsca beznadziejnemu zakochaniu i lękowi.
Uczuciom, których ponoć już się wyzbył.
- Wybacz, Alicjo…
Wsiadł do auta, i zamknął drzwi.
Otoczyła go cisza.
Bezpieczna, śmiertelna cisza…

Zatrzymała się w pół kroku, zrezygnowana.
Drzwi czarnego jak noc Nissana pozostały zamknięte, choć zaklinała je.
Choć naiwnie wierzyła, że on jednak wysiądzie.
Podejdzie.
Powie…
… co powie?
Czego ja oczekuję?!
Czemu… czemu w ogóle jestem tutaj, a nie z Konradem…
… nie z moim ukochanym?
Prawdziwym… ukochanym.
Prawdziwym…
… czym jest prawda?
Czuła… smutek.
Jestem tu dla Mateusza.
Czy to oznacza, że jednak…
… teraz, to już i tak bez znaczenia, gdyż…
- … on mnie nienawidzi. – pomyślała.

Publika czekała w napięciu.
Ekscytacja rosła.
Najważniejszy pojedynek dnia, miesiąca, roku a może i nawet ostatnich lat miał rozpocząć się lada chwila.
Emocje sięgały zenitu…

Zapiął sześciopunktowe pasy TAKATA, i mimowolnie uśmiechnął się z cynizmem.
Warte prawie dwa tysiące pasy bezpieczeństwa, jeszcze jeden z „prezentów”, w który doposażony został Skyline w Japonii, ratowały życie kierowców wyczynowych na całym świecie.
W tym jednak przypadku, zapięcie ich było tylko i wyłącznie kwestią przyzwyczajenia. Kochał jeździć w pasach, tylko w nich czuł pełną symbiozę z samochodem.
Nie wyobrażał sobie nawet mknięcia przeszło setką przez wiraże na górskiej przełęczy, nie będąc nijak przymocowanym do fotela. Nie przy tych przeciążeniach, nie przy działających wtedy na ciało siłach.
Każdy, kto uważał, że jazda w pasach bezpieczeństwa to frajerstwo i tchórzostwo, był idiotą.
I nie miał  prawa nazywać się kierowcą touge.
Nie zmieniało to jednak faktu, że dzisiejszej nocy, charakterystyczne, zielone pasy nie miały szans w starciu z tym, co szykowało dlań przeznaczenie.
Nic nie miało.
Przytknął do ust i przechylił wyciągniętą z kieszeni marynarki fiolkę.
Jedna. Tylko jedna, dla lepszej koncentracji, samopoczucia… zapomnienia.
I zabezpieczenia.
W razie gdyby…
… bał się bólu.
Przymknął na chwilę oczy, czując ogarniającą całe ciało błogość.
Ciepło.
Substytut… szczęścia.
- Que sera, sera – rzucił bez żalu, przekręcając kluczyk w stacyjce.
RB26DETT obudził się do życia z miarowym pomrukiem, gotowy do walki, dołączając do warczącego tuż obok 1JZ-GTE…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

- Pierwszy raz w życiu mam okazję widzieć wóz do touge, w którym zamontowano instalację wtrysku podtlenku azotu – zaczął Ping, a jego głos poniósł się po terenie amfiteatru „Pod Skocznią” – I nie ukrywam, ta Supra może stanowić poważne zagrożenie dla 310-konnego Nissana…
- Moc jest w tym przypadku bez znaczenia – odparł Ray – Błyskawiczne zrywy przy użyciu nitro zmasakrują opony w mgnieniu oka. Taka jazda będzie opierała się na przyśpieszaniu na prostych, a następnie gwałtownych hamowaniach przed zakrętami. Moim zdaniem, w ten sposób Supra rychło nie będzie w stanie skutecznie się bronić czy atakować, ba… nawet utrzymać się na drodze.
- Pewnie masz rację, Ray – niby to zgodził się z nim Ping – Jednak pomimo tego niepodważalnego faktu, kierowca Toyoty może zakończyć pojedynek walkowerem, nim w ogóle zacznie odczuwać zużycie opon…
Ray długo milczał.
W końcu, niechętnie, przytaknął…

- Tu Start! – rzucił w radiostację jeden z organizatorów – Czas na największy pojedynek tej nocy… co ja mówię… najważniejszy pojedynek tego roku właśnie nadszedł!
Odpowiadać mu zaczęły naraz wszystkie punkty obserwacyjne…

- Znakomicie! Jesteśmy gotowi!

- Uznanie dla kierowców! Czekamy…

- Dawajcie!

- Ogniaa!

- Hell yeah! Tu „Mała Patelnia”, czekamy!

- Powodzenia, chłopaki! Tu pierwsza prosta w downhill, niech to widowisko wreszcie się rozpocznie!!

Głosy szybko przerodziły się w szum.
Organizator uniósł kciuk do góry.
To był znak.
- Zaczynam odliczanie! – ryknął człowiek stojący przed Skylinem i Suprą.
W radiostacji wciąż szumiało:
- Tu „Andziołówka”. Wszystko zwarte i gotowe, droga przez przysiółek czysta!

- Trzy!

- Odliczanie dobiega końca. – nadał w eter organizator, próbując przekrzyczeć sprawozdawców – Auta właśnie ruszają na trasę… cisza w eterze, zgłaszają tylko ci, których mija wyścig…

- Dwa!

- Jak to ruszają?! – rozległ się nagle paniczny ryk – Wy już odliczacie?! Czemu nie zgłaszaliście rozpoczęcia? Boże! Nie ma mowy, wstrzymajcie…
- Kto mówi? Czemu mamy wstrzymać?!
-Tu „Dół”! Linia mety… raptem kilka minut temu na trasę wjechał TIR… nie ma zgody na wyścig, dopóki ten nie zjedzie… czemu nie sprawdziliście po kolei wszystkich punktów kontrolnych, do ciężkiej cholery?!
Doskonale wiedzieli, czemu zapomnieli o standardowej procedurze.
Emocje i ekscytacja wyścigiem wzięły górę nad rozsądkiem…

- Jeden!

- Tu „Zakręciki”! Potwierdzamy, TIR właśnie nas mija… dajemy mu sygnały, ale kierowca nie zwraca na nas uwagi… zatrzymajcie ten cholerny wyścig!!
Organizator wyrwał z krzesła, i machając rękoma ryknął na całe gardło:
- Wstrzyyyymać odliczaaaanie!!
Spóźnił się o kilka setnych sekundy.
Ręce dającego sygnął do startu wędrowały właśnie w dół, a okrzyk „Start” niósł się dookoła.
Zaraz potem zaś, wszystko zagłuszył opętańczy ryk silników i pisk opon.
Auta wyrwały do przodu, z niesamowitym przyśpieszeniem.
Walka rozpoczęła się…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

W tym momencie, słysząc rozpaczliwą wymianę zdań pomiędzy punktami kontrolnymi, w serca dwóch zupełnie obcych osób wstąpił lęk.
Karolina i Natalia wiedziały aż zbyt dobrze, co oznacza TIR na trasie.
- Wizja Mateusza – jęknęły – Przeznaczenie… choć to niemożliwe, nieprawdopodobne, nieracjonalne… zaczyna się…
… spełniać.

Z pierwszego zakrętu za startem, w prawo, wyszli zderzak w zderzak.
Zaraz potem jednak, wyższa moc i niższa masa Skyline’a pozwoliła mu wysunąć się przed Suprę.
Z lekkim zdziwieniem spojrzał w lewo.
Toyota rzeczywiście zostawała z tyłu.
- Ciekawe – pomyślał – W ten sposób, skoro obejmuję przód na samym początku wyścigu… przeznaczenie nawet nie będzie miało jak się spełnić. Nie ma możliwości, żeby Robert był w stanie mnie wyprzedzić, chyba że…
Zmienił bieg przy optymalnych obrotach, delikatnie odpuścił sprzęgło i ponownie dodał gazu.
Silnik działał i brzmiał znakomicie, wóz przyśpieszał liniowo, szybko i równo…
Nieoczekiwany dźwięk, syczenie dochodzące z sąsiedniego pasa zmusiło go do spojrzenia w lewo.
A zaraz potem przed siebie.
Supra… odleciała.
Innego określenia na nagłe wyrwanie do przodu, i oddalanie się w błyskawicznym tempie przeciwnika znaleźć nie potrafił.
- O chol…era – zaklął, dodając gazu do oporu.
Poczuł, jak przyśpieszenie wgniata go w kubełkowy fotel, a moc 310 koni, rozkładana na wszystkich czterech kołach, rzuca w pościg za uchodzącą Toyotą.
To jednak zdało się… na nic.
Supra, z rozbłyskami z rur wydechowych, oddalała się w obłędnym wręcz tempie…

Zgromadzone obok siebie na murawie boiska cztery sportowe Nissany, stojące pod żółtym szyldem „Turbokillers.com”, wyznaczały punkt zborny dla wszystkich fanów i posiadaczy turbodoładowanych maszyn tej znamienitej marki. Czarne 240SX m0rr1s’a, S13 Cabrio moryca, S13 z przodem S14a Pajaka i wielki, nowoczesny GT-R R35 administratora, a jednocześnie szefa firmowego warsztatu, scootera, wywoływały ogromne zainteresowanie wśród zebranych tej nocy na Amfiteatrze. Wymyślne malowania i profesjonalne body-kit’y, potężne silniki, począwszy od SR20DET, poprzez RB25DET, a na VR38DETT skończywszy, a także różnorakie sposoby doładowania jednostek były godne podziwu, i nie bez przyczyny budziły zachwyt.
Właściciele aut zajęci jednak byli ożywioną dyskusją, i zupełnie nie zwracali uwagi na tłumy gapiów.
- Ta Supra na nitro ma pod 500 koni – rzucił podniesionym głosem m0rr1s – To ogrom, chłopaki… i ciężka przeprawa nawet dla tak dobrze zrobionego Sky’a. Nie ma tu miejsca na pustą pychę, owszem, świetnie dostroiliśmy i ulepszyliśmy wóz Mateusza, ale tym razem trafił na godnego przeciwnika…
- Gów… pstro prawda. – odpalił Moryc – Toyota i jej kierowca to typowi mistrzowie prostej. Na zakrętach sytuacja zmieni się diametralnie, moc z nitro nic jej nie da, a nawet będzie przeszkadzać… a wtedy „nasz” Skyline spuści jej łomot. Ciężki łomot.
- Tyle że najpierw na te zakręty trzeba się w ogóle dostać – zripostował m0rr1s – A zasada stu metrów odległości, po przekroczeniu których walka kończy się walkowerem, działa w tej sytuacji mocno na niekorzyść Mateusza… owszem, Sky ma przewagę w postaci około 50 kilogramów niższej masy, znacznie lepszego prowadzenia i budowy… ale to nie zmienia faktu, że zanim będzie mógł wykorzystać te zalety, musi dotrzeć na „prawdziwe” zakręty. A do tego… brakuje mu przyśpieszenia i prędkości, oczywiście w porównaniu do walącej na nitro Supry. Słowem… brakuje mu mocy.
- Po coś chyba zainstalowaliśmy EBC, chłopaki – rzucił szef zespołu tunerów, Scooter – Mat może przestawić turbo, by dmuchały silnik do 410KM, jak na autostradzie, i dzięki tej mocy i niższej masie utrzymać za Suprą… a potem wykończyć ją, gdy zaczną się zakręty, a skończy jej przewaga na prostych i nitro. A skończy się, to wiemy z całą pewnością.
- Taka moc jest bardzo trudna do opanowania – odezwał się Pajak2444 – To nie moje zdanie, stwierdził tak sam Mateusz, gdy wrócił do nas, żeby ponownie dostroić skrzynię biegów i zawieszenie pod touge… ponoć miał spore problemy z utrzymaniem auta w zakrętach przy EBC na 410 koniach… zresztą, co ja mówię… przecież na trasie jest TIR, wyścig powinien zostać natychmiastowo przerwany… Mat musiał by być szalony, żeby ryzykować wyprzedzanie w takiej sytuacji.
Scooter uśmiechnął się smutno:
- Wątpię, że istnieje sposób, aby zatrzymać tych dwóch kierowców – powiedział – Jeśli wierzyć tutejszym opowieściom, czekali na ten pojedynek tak długo, że byle TIR ich nie powstrzyma… zresztą, ten, który pierwszy zwolni lub zatrzyma się, uznany zostanie za tchórza. Byłby skończony w oczach widzów, a więc automatycznie, niezależnie od powtórki wyścigu, przegrany. A co do samego Mateusza… sami widzieliście, panowie, jak wyglądał, gdy wrócił do naszego warsztatu po swoim pojedynku z GTO… wiecie, co to oznacza dla przebiegu wyścigu i stwierdzenia Pajaka o jego… szaleństwie.
Wszyscy, jak jeden mąż, pokiwali głowami.
- On jest szalony – mruknął m0rr1s.
- I na pewno się nie podda… - dodał Pajak.

Spoglądał przed siebie, cały czas kalkulując i rozważając możliwe opcje.
Byli w połowie podjazdu za Gimnazjum, cały czas na prostej za pierwszym zakrętem.
Do Supry tracił już 60 metrów.
- Jestem w stanie zaryzykować – stwierdził w końcu – A nawet muszę. Jeżeli tego nie zrobię, to nim dotrzemy do sekcji z prawdziwymi zakrętami, czyli na wysokość Słowaczonki, ten drań wygra walkowerem. Poza tym… przeznaczenie pisze mi śmierć w znacznie dalszej części trasy, więc… czas sprawdzić, czy jestem tak dobry, jak myślę. Czy…
Nacisnął przycisk na EBC.
Niebieski wyświetlacz APEXI AVC-R pokazał wartość 410KM
… czy jestem w stanie opanować tą moc, ujarzmić i wykorzystać.
Reakcja auta, jego dwóch turbosprężarek, była błyskawiczna.
Skyline w momencie dostał potężnego kopa, i wyrwał do przodu…

Kamera na szczycie podjazdu, na ostrym zakręcie w prawo, nadawała teraz obraz na całą szerokość telebimu.
- Jest Supra! – ryknął Ping, komentując wydarzenia – Będzie wchodzić… od zewnętrznej do wewnętrznej, lift-off’em…
Zgodnie z jego słowami, wóz przeskoczył na zewnętrzną, po czym poszedł potężnym, szerokim poślizgiem, rozbryzgując zalegające po deszczu na asfalcie kałuże.
- Ledwie utrzymuje się w zakręcie – zauważył Ray – Ogromna moc z nitro zamiata tyłem jak gdyby nic nie ważył…
Wóz z wielkim trudem ustabilizował się na wyjściu, wytracając praktycznie cały rozpęd sprzed wejścia w wiraż.
- On nie kontroluje tego do końca – mruknął Ping – Moc jest zbyt wyso…
Rozbłysk z rur wydechowych wywołał jęk zachwytu u widzów, jednocześnie ponownie błyskawicznie rozpędzając auto.
- Jedzie Skyline! – zakomunikował Ray – Około pięćdziesiąt metrów straty… nieźle, chyba zaczął… nadrabiać?
- Ciekawe. Dotychczas ścigali się wyłącznie po długiej, kilkusetmetrowej prostej, której spora część była stromym podjazdem… dzięki nitro Supra ma znacznie większą moc, dlaczego więc…
- Nie wiem – uciął Ray – Ważne, że nie skończy się to walkowerem… czułbym rozczarowanie, gdyby zwyciężył taki…mistrz prostej.
- Nissan będzie wchodził! – zawył ktoś z publiki – Pojedzie driftem przerywanym!
- Drift przerywany to słynna technika kierowcy GT-R’a – wyjaśnił Ping – Wykorzystuje zmodyfikowany system ATESSA-ETS, aby przerwać poślizg dokładnie w momencie, gdy znajduje się na idealnej linii wyjścia z zakrętu… nie ma skuteczniejszego stylu jazdy driftem…
Skyline na ekranie przemknął na zewnętrzną.
- No, dawaj, maleńki. – rzucił komentator – Pokaż Rayowi, jak wygląda ten twój słynny…
Nissan poszedł pełnym ogniem, od zewnętrznej do wewnętrznej.
Widownia z zaskoczenia rozdziawiła usta, podczas gdy wóz, z obłędną wręcz prędkością, mknął gripem przez cały wiraż, z leciutkim tylko uślizgiem kół na wyjściu.
- Majstersztyk – wypuścił powietrze Ping, gdy Sky zniknął już z ekranu – Od krawężnika na zewnętrznej dzieliło go raptem kilka centymetrów…  
- Geniusz, to nie ulega wątpliwości – przytaknął Ray – Ale… nie ukrywam, spodziewałem się, że ujrzę ten kultowy „drift z ATESSA’ą” czarnego R32 GT-R z Serpentyn…
- W czasie pościgu, jak w tej sytuacji, gdy trzeba nadrabiać stratę do poprzedzającego auta, a nie blokować i unikać wyprzedzenia, grip jest znacznie szybszy niż drift… nawet na tego typu zakrętach. Wymaga odpowiednio wysokich umiejętności, niesamowitego opanowania… ale te kierowca Skyline’a zdecydowanie posiada… wydaje mi się, że zaczął szybko nadrabiać stratę, nawet pomimo faktu, że Supra jest diablo szybka na prostych. 
- Masz rację, Pingu. Grip na tym zakręcie był nawet bardziej ryzykowny, niż drift… Nissan wszedł praktycznie bez hamowania, ledwo unikając uderzenia w krawężnik… szedł najszybszą, najbardziej optymalną linią. Lepiej się chyba w tym miejscu, na tak śliskiej nawierzchni, pojechać nie dało… Co do szybkości samej Supry, i jej przewagi, to mi też wydaje się, że dystans pomiędzy nimi przestał już rosnąć… a chyba nawet… zmniejsza się. - Ray nacisnął przycisk na panelu kontrolnym, a na telebimie wyświetlił się obraz z końcówki następującej po zakręcie prostej. – Skyline zaczął jechać wyraźnie szybciej…
Czarny wóz przemknął przez ekran z prędkością błyskawicy.
- … również na prostych.
- Być może oddanie prowadzenia Toyocie było tylko taktyką? – zadał pytanie Ping – Niejako… podstępem?

Odpuścił gaz przed odbiciem w lewo, wytracając prędkość, po czym skręcił kierownicą, i wcisnął gaz do oporu.
Toyota zamieliła kołami, wchodząc w drift techniką znaną jako „lift-off”.
Jego ulubioną.
- Daaaaajesz, maleńka! – ryknął, lecąc bokiem pomiędzy zabudowaniami na Andziołówce, po ostrym, zakręcającym w lewo, a potem średnio w prawo podjeździe – Pokażmy temu skur**synowi…
Poczuł, jak Suprę wynosi ku zewnętrznej.
- Co u diabła?! – syknął, pulsując gazem – Czemu…
Wóz odzyskał sterowność tuż przed zahaczeniem o ścianę postawionego blisko drogi domu, po czym momentalnie przeskoczył na zewnętrzną do następnego zakrętu.
- Problemy z trakcją?! – jęknął Robert – Już… już teraz?!
Rozbłysk w lusterku zaskoczył go jeszcze bardziej.
Czarny Skyline zbliżył się do niego na 10 metrów, pokonując odbicie w lewo gripem.
Nie zniosło go… nawet o centymetr.
- Nie zgubiłem go! – ryknął, dusząc na moment hamulec, i wchodząc w drugi z zakrętów, średni w prawo – A nawet… ten skur**l odrobił stratę po dwóch zakrętach! Jak… jak to możliwe…
Pisk opon, znoszenie ku zewnętrznej.
Gaz, dużo gazu.
Odzyskanie przyczepności.
Lusterko.
Skyline pięć metrów za nim…

- Mam cię – mruknął Mateusz, dodając leciutko gazu. Przedni zderzak GT-R’a znalazł się dziesięć centymetrów od tyłu Supry – Zabawę czas zacząć…
Mrugnął „długimi”.
Raz.
Potem drugi.
I trzeci.
- Mógłbym cię wyprzedzić jeszcze na tej prostej – powiedział, choć przeciwnik i tak nie mógł go usłyszeć – Ale będę tylko i wyłącznie poganiał, gdyż… nie widzę sensu, żeby rozegrać to już teraz. Nie na prostej. To niehonorowe, a poza tym…
… chcę dać szansę przeznaczeniu.
Wystawić je… na próbę.
Muszę wyczekać na bardziej krętą sekcję pierwszej połowy trasy.
Na tamtą zakręcającą w lewo prostą.
Wtedy i tylko wtedy zaatakuję.
Na poboczach śmigały mu sylwetki ludzkie.
Machali do niego.
Podskakiwali, starając zwrócić na siebie uwagę.
Durny wygłup fanów, czy…
… bez znaczenia. – uciął rozmyślanie, i kolejny raz mrugnął drogowymi.
Wiedział, jak musiało to irytować przeciwnika…

- Teraz Nissan na pewno wyprzedzi – stwierdził Ping, obserwując obraz z ustawionej na średnim zakręcie w lewo przed Słowaczonką kamery. Obejmowała ona swoim okiem całą długą prostą od zakrętów na podjeździe z Andziołówki – Ma więcej momentu obrotowego, lepiej wyszedł z poprzedniego zakrętu, daje sygnały światłami, powinien…
Supra wyrwała gwałtownie do przodu, zostawiając za sobą tumany dymu z opon. Ogromny przyrost mocy z nitro zarzucił tyłem, ale pomimo tego wóz zaczął w błyskawicznym tempie oddalać się od naciskającego przeciwnika.
- Nic z tego. – mruknął Ray.
- Wybronił się od wyprzedzenia – przytaknął Ping – Ale to tylko przedłużanie agonii – dodał, obserwując, jak srebrny wóz gwałtownie hamuje przed zakrętem, i wchodzi w niego głębokim ślizgiem, ledwie się mieszcząc – Zyskał może z dziesięć metrów przewagi, Skyline odrobi to w dwa zakręty…
Nissan przysiadł nieco na przednim zawieszeniu, i lekko, płynnie złożył się do driftu, od zewnętrznej do wewnętrznej.
- Teraz patrz, Ray! – jęknął z zachwytu zawodowy drifter.
Skyline sunął bokiem przez całą długość zakrętu, niewyobrażalnie wręcz szybko, ani na moment jednak nie zbaczając z obranego toru.
- Iiii… już! – ryknął Ping.
Jakby na jego słowa GT-R przerwał drift, i wyszedł z wirażu po idealnej, najszybszej linii, odzyskując trakcję w sposób nieomal przeczący prawom fizyki.
- Ooooo kurde. – wypuścił powietrze Ray – A więc to był… niesamowite. Nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem, ale to rzeczywiście przechodzi ludzkie pojęcie…
- Drift przerywany. – przytaknął drugi z komentatorów – Chłopak potrafi wykorzystywać atuty samochodu, jak gdyby był częścią jego ciała…

- Ostatnia prosta przed „Małą Patelnią” – zdał sobie sprawę Mat, spoglądając przed siebie. Długi, półkilometrowy odcinek pnącej się wciąż w uphill drogi.
To tutaj zaczynała się właściwa Przełęcz, prawdziwe zakręty, wiraże, prawdziwe… wyzwanie.
Oszacował odległość od Roberta.
Kilkanaście metrów.
- Zbliżam się. – utwierdził się tylko w przekonaniu, pokonując bez problemu, gripem, ciasne, ostre odbicie w lewo, jedyną przerwę w prostej do „Małej Patelni” – Ale…
… to nie wystarczy.
Nawet gdybym chciał, już go tutaj nie wyprzedzę.
A to oznaczało jedno…
Po ostrym nawrocie w prawo, „Małej Patelni”, czekała średnia prosta.
Na niej podejdę tego suki**na.
Wiem to, bo… pamiętam ze snu.
Następnie dwa zakręty, w prawo, a po nim w lewo, i wreszcie…
Wyśniona, długa, zakręcająca nieco w lewo prosta.
Tam wypadnie mi zaatakować.
I zrobię to!
Przemknął obok kolejnej machającej ku niemu rozpaczliwie grupy ludzi.
Nawet nie zwrócił na nich uwagi…

- Zbliża się! – stwierdził fakt Robert, zerkając w lusterko wsteczne – Nie dam ci się wyprzedzić, skur**synu…
Wdusił przycisk nitro.
Autem szarpnęło lekko, na ułamek sekundy poczuł wgniatanie w fotel, po czym…
Moc ustała.
Nacisnął jeszcze raz.
Nic.
- Działaj, skur****ństwo! - walnął w przycisk pięścią
Zero reakcji.
Nitro, wykorzystywane na każdej prostej od startu, wyczerpało się.
- Kur*a mać! – zaklął siarczyście.
Nissan był coraz bliżej.
- Nie zdążysz już tu wyprzedzić!  – warknął, przygotowując się do wejścia w „Małą Patelnię”, ostry, ciasny wiraż w prawo.
Miał rację…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

- Wchodzi w zakręt – pomyślał Mat, obserwując przeciwnika – Tracę dziesięć metrów… zgodnie z przewidywaniem, nie zdążyłem go dopaść na tej prostej…
Supra strzeliła ogniem z rur wydechowych.
Deja-vu?

- Jest Supra – zdał relację Ray, obserwując obraz z kamery na „Małej Patelni” – Będzie wchodzić…
Wóz zauważalnie zwolnił przed zakrętem, po czym złożył się w drifcie, i zamielił tylnimi kołami, starając się kontrolować znoszenie.
- Lift-off – momentalnie rozpoznał technikę Ping – Ale to durny błąd… nie ma szans na płynne, szybkie pokonanie wirażu tą techniką, nie z tak zakatowanymi oponami.
Specjalista nie mylił się.
Suprę wyniosło aż na zewnętrzną.
- Urwie. – stwierdził drifter.
Ponownie, jego osąd był nieomylny.
Wóz przyhaczył tylnim zderzakiem, łamiąc go w pół.
- Wchodzi Skyline! – ryknął w tym samym momencie Ray.
Oczy wszystkich spoczęły na lecącym już bokiem Nissanie.
- Idealny kąt. – mruknął Ping – Znakomita prędkość… bezbłędnie. Lekkie znoszenie ku zewnętrznej, ale opony są najwyraźniej w o niebo lepszym stanie, niż u przeciwnika…
Przód GT-R’a znalazł się na idealnej linii wyjścia.
Z lewej strony nadlatywał urwany kawałek zderzaka Toyoty.
Wszystkie cztery koła czarnego auta odzyskały trakcję w tym samym momencie, wyciągając wóz z poślizgu.
Zderzak przefrunął tuż obok lusterka, zostawiając na nim leciutką ryskę.
Skyline wyrwał do przodu, wychodząc z zakrętu z obłędną wręcz prędkością.
- Nie wierzę – jęknął Ping – Nie wierzę w to, co widzę… to jest szaleństwo… to jest czysty, obłąkańczy geniusz…
- Do Supry pięć metrów, i maleje… – zakomunikował Ray, starając się zachować spokojny ton.
Niezbyt mu to jednak wychodziło
– … jeżeli jej kierowca nie będzie już używał nitro, Nissan powinien dopaść ją na następnej prostej…
- Tu punkt na Osiedlu Kubalonka! – zatrzeszczał w radiostacji głos sprawozdawcy– Mija nas TIR… czy wyścig został wstrzymany? Kierowca jedzie w kierunku Istebnej, nie reaguje na nasze sygnały…
Odpowiedziała mu cisza.
Przerażenie.

Czuł, że jest w tak dobrej formie, jak jeszcze nigdy wcześniej.
W pełni panował nad 410 końmi mocy, podczas przyśpieszania, w zakrętach, w drifcie…
- Lepiej nawet, niż podczas pojedynku z Konradem – zdał sobie sprawę – Choć wtedy… wtedy czułem najsilniejszą motywację w życiu.
Wóz słucha każdego, nawet najdrobniejszego gestu.
Jest częścią mnie.
Czemu… czemu idzie mi aż tak dobrze?
Wskazówka obrotomierza przemyka przez logo Nismo, dolatuje aż do cyfry 8.
Sprzęgło.
Manetka.
Czwarty bieg wskakuje prawie bezdźwięcznie, delikatnie, płynnie.
Deja vu?!
Nie. Nie tutaj. To… to powinno się dziać… wcześniej.
Rozbłysk, lekki wystrzał, tuż przed nim.
Z rur wydechowych srebrnej Supry lecą małe płomyki ognia.
Wóz przeciwnika jedzie już wyraźnie wolniej, niż do tej pory.
Wygrywam.
Ale… to nie tak, jak miało być.
Podobnie, ale… nie tak.
Nie tak, jak… we śnie.
Czy ja…myliłem się?
To… to w tej chwili bez znaczenia.
Zaraz… za kilka sekund wszystko będzie jasne.
Na końcu prostej za „Małą Patelnią” tracił już tylko trzy metry.
W lekki w prawo wszedł gripem, bez utraty przyczepności.
Po lewej śmignął mu zjazd na Olecki.
Na lekkim zakręcie w lewo, przechodzącym bezpośrednio w wyśnioną prostą, siadł Suprze na ogonie.
- Czas… nadszedł. – szepnął Mat.
Po lewej miał skarpę, dookoła las.
Drzewa zasłaniały wewnętrzną.
Docisnął gaz do oporu.
Nie zrobiło to na potężnym RB26DETT większego wrażenia…

- Tu długa prosta przed Kubalonką! – nadał sprawozdawca – Auta już tu są, przed nimi przeszło pięćset metrów zakręcającej w lewo prostej… Skyline siedzi na ogonie Supry, najwyraźniej szykuje się… jest! Będzie… zaczyna…
Sprawozdawca nie dokończył.
W radiostacji dało się słyszeć nagłe poruszenie.
Okrzyki.
Zduszone głosy…

Prosta zakręca w lewo, drzewa zasłaniają wewnętrzną.
Supra zwalnia jeszcze bardziej. Spada jej ciśnienie w turbosprężarkach?
Musiał odjąć gazu?
Zakatował opony. Znosi go podsterowność, której ja…
… której ja nawet nie odczuwam, dzięki modyfikacjom w ATESSA’ie.
Dzięki modyfikacjom, które zrobiła dla mnie… Fumi.
Tylni zderzak srebrnej Supry znajduje się tylko kilka metrów od mojego przodu.
- Tym razem, nie dam ci nawet najmniejszych szans na zablokowanie!
Sięgnął dłonią do przełącznika, i wygasił reflektory.
Zapanowały ciemności, nawierzchnię oświetlały teraz już tylko światła przeciwnika.
Odbił kierownicą w lewo, i z rykiem silnika ruszył do ataku.
Droga… droga była… wolna.
- Kości zostały rzucone - pomyślał, znajdując się na wysokości tylniego nadkola Supry. Atak był już więc nie do odparcia – Rzucam ci wyzwanie, czymkolwiek jesteś, przeznaczenie… o ile w ogóle jesteś. Chcę cię poczuć, sprawdzić… chcę doświadczyć tego, czego doświadczałem w niezliczonej ilości świadomych snów…
Choć nie zgadza się wiele szczegółów.
Tak jak powiedziała Natalia… zbyt wiele.
Robert nie jest mistrzem driftu, królem lift-off’u. Robert… jest zwykłym frajerem.
Mety nie ma wcale tak blisko, jak we śnie, za kilka zakrętów, na szczycie… nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie wyścigu, przed nami trudny, klasyczny downhill.
Równie dobrze, mogłem wstrzymać się z tym atakiem. Stan opon by mi na to pozwolił.
I wreszcie… Julia.
Nie widzę jej tu, tak jak… jak we snach.
Nie zależy mi na niej, gdyż…
… gdyż od dawna jej nie kocham.
Nigdy nie kochałem.

Zrównał się z Toyotą.
Czuł dzwonienie w uszach.
Widział…

Kierowca Toyoty Supry spojrzał we wsteczne lusterko – Nissan zniknął.
Ale mimo tego, słyszał go.
Czuł.
Wiedział, że jest blisko.
Robert nie mylił się.
Czarną plamę  po jego lewej ujawniły zapalające się reflektory.
- Skur**elu! – ryknął. Mateusz wybrał idealny moment do ataku.
Znosiło go ku zewnętrznej. Musiał na moment odjąć nogę z gazu, to wystarczyło, żeby stracić nieco ciśnienia w turbosprężarkach. Tego ciśnienia, pełnego doładowania tak bardzo potrzebował w tym cholernym momencie.
Julia była gdzieś tutaj, na tym przeklętym zakręcie.
Na nasypie.
Jeżeli dobrze zapamiętał jej słowa, kilka-kilkanaście metrów stąd.
- Nie mogę tutaj oddać prowadzenia! – zawył.
Nagle, zobaczył coś dziwnego.
Rozbłysk…

Rozbłysk świateł.
Był o maskę przed Toyotą.
A więc… jednak.
Dokładnie tak jak we śnie, choć… choć przecież nie zgadzały się szczegóły.
Widział teraz wyraźnie wyłaniający się z zakrętu przód ciężarówki.
Nie czuł strachu.
Już nie.
Czuł… podniecenie.
Dowiódł…
Dowiódł istnienia przeznaczenia…

Byli na wyjściu z wirażu.
Ogromny, osiemnastokołowy TIR z naprzeciwka, ledwie kilkanaście metrów od nich.
Za blisko.
Nie zdąży!
Robert kurczowo schwycił kierownicę.
Mimo tego jednak, nie zwolnił…

Wszystko wyświetlało mu się jak na zwolnionym filmie.

Czuł bicie swojego serca.

Powolne, miarowe.

Do ciężarówki kilka metrów.

Nie unikniesz.

Nie masz po co unikać.

TIR nurkuje, hamując rozpaczliwie.

Rzucenie wyzwania przeznaczeniu było tylko wymówką.

Wygodnym sposobem na usprawiedliwienie w oczach innych…

… na usprawiedliwienie…

… samobójstwa.

Nie masz po co żyć.

Straciłeś tą, którą kochasz, straciłeś sens, straciłeś… wszystko!

Chcesz tego!

Chcesz!

Chcesz?

Dudnienie klaksonu ciężarówki przenika całe ciało.

Nagle… zaczął się wahać.

Czy ja… czynię słusznie?

Czy naprawdę… naprawdę ściga mnie… fatum, którego… nie mogę odmienić?

„Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś… ty”
Karolina.
Mam… mam wpływ na przeznaczenie?

„Ja… ja naprawdę pragnę, żebyś zwyciężył. Żeby to, jak cię skrzywdziłam, to, ile zła wyrządziłam i wywołałam… wreszcie… przestało cię dotykać.”
Julia.
Wygrana… wygrana w tym wyścigu może… odmienić mój los?

„A czy musisz postępować dokładnie tak, jak we śnie? Czy rzeczywiście zgadzają się wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły… jak choćby ulewa nad nami? Lub… czy nie ma takich różnic pomiędzy rzeczywistościami, które pozwolą ci ten los… odwrócić… nawet jeśli spełni się większość wizji?”
Natalia.
Różnice… drobne różnice… zmienią nieuniknione?

Ja…

Ja… ja jednak pragnę żyć.

Zabicie się tutaj, w tym pojedynku, nie było by aktem odwagi i bohaterstwa.

Zabicie się było by tchórzostwem.

Rezygnacją z walki o własne pragnienia.

O własne szczęście.

- Natalia powiedziała, że mogę odmienić los jednym szczegółem – stwierdził.

Nie zważał więcej na nic.

Reflektory TIR’a paliły już w oczy.

Nacisnął przycisk na EBC.

Niebieski ekranik wskazał wartość 490 koni mechanicznych…

Kamera pokazywała pędzącą po zewnętrznej Suprę.
I mknącego po wewnętrznej, wprost na nadjeżdżającego z przeciwka TIR’a Skyline’a.
Ping i Ray byli jednomyślni w swej opinii.
Choć nie chcieli być.
- Supra jest tuż obok – jęknęli cicho – On… zabije się…

Była klasa IIIe wpatrywała się w wielki telebim.
Wstrzymali oddechy.
Nie wierzyli temu, co widzą.
Nie chcieli wierzyć.
- On… on naprawdę… miał rację – wyszeptała Karolina – Przeznaczenie… fatum… istnieje…

Poczuła ucisk w gardle.
Nieme przerażenie.
To, co przeczuwała…
… działo się na jej oczach.

Spoglądała z nasypu.
Wszystko to… tuż przed nią…
- Nie – szepnęła – Dlaczego… zgodnie z jego słowami… przeznaczenie wypełnia się…?

Przyrost mocy był gwałtowny jak nigdy dotąd.
Nie robił tego wcześniej.
I nie miał robić już nigdy.
Skyline wyrwał do przodu z obłąkańczym wyciem.
Silnik pracował na granicy swoich możliwości.

Nissan wysunął się przed niego
Mimo tego wiedział, że Mateusz nie da rady się zmieścić.
Do TIR’a pozostały dwa metry.
Gaz wciśnięty do oporu.
Pragnął…
… pragnął jego śmierci.

Metr.

Nie zmieszczę się.

Czy to… to oznacza…

… koniec?

Nie.

Jeszcze… ostatni akord.

Postawię wszystko na jedną kartę.
Zaufam słowom Natalii.
- Mam miejsce! – powiedział sam do siebie – To, że zahaczę… to tylko złudzenie!
W uszach mu szumiało.
To… to moja ostateczna walka z przeznaczeniem.
Z fatum.

Va banque!

Odbił kierownicą gwałtownie w prawo…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

„Pod Skocznią” nie dało się słyszeć najmniejszego choćby szmeru.
Ucichła muzyka.
Niektórzy twierdzili potem, że słyszeli to, co działo się na tym felernym zakręcie, pomimo 3,5 kilometra odległości, gęstego lasu, licznych gór i pagórków.
Obraz z kamery na telebimie zasłaniała naczepa TIR’a.
Naczepa stojącego TIR’a.
Radiostacja milczała.
- Skyline – stwierdził cicho Ping – Rozbił się…

- Nie wierzę – jęknął scooter – Nie wierzę, że młody Mateusz jednak… zginął. Przecież w ostatnich momentach, gdy na telebimie jeszcze widać było wóz, GT-R gwałtownie wyrwał… Mat najwidoczniej użył EBC, ustawił ostatni tryb, 490KM… Supra nie miała już nitro, wolno się rozpędzała, to nie mogło… nie mogło się tak skończyć!
- Najwidoczniej nawet to nie wystarczyło. – odpowiedział mu głucho m0rr1s…

- To koniec – oznajmił przybitym głosem Mistrz – Tym razem, chłopak nie miał już szans uniknąć śmierci… dopadła go za trzecim razem, w tak…w tak nieludzki sposób. Zabił go… wypadek losowy. TIR, którego… - w jego głosie, pomimo wielu wiosen na karku, wyczuć można było pretensję - … którego tam nawet nie powinno być!
- Jeżeli ten chłopak był rzeczywiście tak dobry, jak pan twierdził, panie Rohrl – odparł ponury towarzysz Mistrza – To był w stanie tego uniknąć.
Walter Rohrl zamilkł, w niemym niedowierzaniu.
Rozmówca nie dodał choćby słowa.
Jego stalowoszare oko pozostawało niezmącone choćby cieniem emocji.
Przez drugie, o kolorze głębokiego błękitu, przemknęła jednak ledwie zauważalna iskierka.
Choć widział go krótkie chwile, to po samym stylu jazdy, aurze, którą emanował, rozpoznał w młodym kierowcy kogoś, kogo znał dawno temu.
Rozpoznał…
… samego siebie.

- Zabił się – duknął Błażej.
- O kur*a – wyrwało się Adamowi – To… to naprawdę się stało… to…
- Nie wierzę. – po policzku Karoliny spłynęła łza.
Błażej nie zauważył tego.
Nie chciał zauważyć.
Nie wiedział, co zrobić.
Czemu… czemu tak się tym przejęła.
- Mateusz od kilku tygodni był zupełnie inny… stał się wyobcowanym, zmienionym człowiekiem – zauważył smutno Michał – Nie osądźcie mnie źle, ale być może to, że nie odpuścił, było formą… subtelnego, wysmakowanego… samobójstwa…?

Wpatrywała się w ekran.
Wpatrywała się w niego z uporem.
Nie dowierzała, że przeznaczenie istnieje.
- Żałuję, że związałam się z kimś innym – pomyślała Natalia – Może… może to właśnie z Mateuszem była bym szczęśliwa, może ta fascynacja była miłością, może… może w ten sposób uchroniłabym go… od śmierci.
Ale to… to już bez znaczenia.
Nie ma odwrotu, a poza tym ja…
… ja jestem szczęśliwa z mężczyzną, z którym…
… z którym jestem.
Kamera zaczęła się oddalać.
TIR stał w miejscu, mrugając awaryjnymi światłami.
Otaczał go tłum.
Kamera objęła wreszcie swym okiem cały wiraż.
Nie było tam rozbitego samochodu…

Komunikat nadszedł w tym samym momencie.
- Nnnie… nnnie wierzę ww… w to, cco widziałem. – wyjąkał sprawozdawca – Nissan, on… on nie miał prawa się zmieścić. Wszyscy to widzieliśmy, byliśmy pewni najgorszego, a jednak… na milimetry… wszedł pomiędzy TIR’a i Suprę. Nie… nie zahaczył ich, choć… na zderzaku TIR’a jest jedna, świeża czarna ryska. GT-R… GT-R wjechał przed Supre, stykając się z ciężarówką i… i nie rozbił. My... my nie wierzyliśmy nawet, że jest to… możliwe…
Rozległa się burza oklasków.
Rozległy się wiwaty.
Rozległy się skandy na cześć nowej legendy.
Choć pojedynek trwał nadal…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Zmienił bieg, przestawił EBC na powrót w tryb 410KM, i spojrzał w lusterko.
Supra była za nim.
Nie zepchnął Roberta w przepaść.
Prowadził.
Żył.
Uniknął… uniknął przeznaczenia, oszukał… oszukał los.
Nie wiedział jednak nawet, czy go to… cieszy.
Czuł… obojętność.
Poczuł drobne ukłucie żalu, że dał zwyciężyć pragnieniu życia.
Nie wiedział, co… co się zmieniło.
Co… co dalej.
Odpędził te myśli.
To nie był odpowiedni moment. Odpowiednie miejsce.
Na te rozważania, przyjdzie czas… już niebawem.
Teraz, liczyło się tylko zwycięstwo.
Liczyło się…?
Co zmieni ta wygrana?
Co ja osiągnę?!
Dodał gazu, i zaatakował kolejny zakręt, na wysokości swojego własnego Osiedla.
Supra zaczęła szybko zostawać z tyłu…

Widownia z zachwytem wpatrywała się w obraz przekazywany przez ustawioną na Szczycie kamerę.
Skyline leciutko przysiadł, dociążając przednią oś, po czym na pełnym gazie, gripem, bez utraty trakcji przeszedł przez niewielkie odbicie w lewo, prowadzące wprost na „prostą startową”.
Supra nadjechała po dobrych kilku sekundach.
- Osiemdziesiąt metrów straty, i rośnie – skomentował Ray, podczas gdy srebrny wóz poszedł w zakręcie szerokim, wolnym driftem. – Opony już nie wyrabiają. Niezależnie od tego, co potrafi kierowca, szybciej już w wirażach nie pojedzie…
- Tak naprawdę, to ten wyścig dobiegł końca wraz z tym niesamowitym, cudownym wyprzedzeniem – stwierdził Ping – Kierowca Toyoty, czego by nie zrobił… nie jest w stanie odzyskać prowadzenia. Musi przegrać…
Ray przytaknął, przyznając słynnemu drifterowi rację…

Dusił gaz do oporu, obserwując, jak przeklęty Mateusz zbliża się do dwóch bliźniaczych zakrętów, w lewo i w prawo.
- Odrobię stratę – powiedział głośno sam do siebie – Jestem na prochach, nic mnie nie powstrzymuje… utrata prowadzenia była przypadkiem, ten skur**el miał kupę szczęścia… przed nami jeszcze prawie połowa trasy… zaczyna się downhill… tutaj odrobię stratę!
Światła hamowania w Nissanie błysnęły czerwienią.
- Tchórz! – ryknął Robert – Hamu…
Światła zgasły praktycznie w tym samym momencie, a GT-R złożył się w drifcie po idealnej, najszybszej linii, od zewnętrznej do wewnętrznej….
… i zniknął w pierwszym zakręcie.
Zbliżał się do odbicia z blisko setką na liczniku.
Trzydzieści metrów.
Dwadzieścia.
Dziesięć.
Hamulec do oporu, z maksymalnym opóźnieniem.
Nawet na amfie nie potrafił tego zrobić bez naciśnięcia pedału.

Dzięki temu, mógł się wyratować.

Wszedł w drift.
Momentalnie poczuł, że coś jest nie tak.
Wóz był zupełnie niesterowny.
Poszedł szeroko, bardzo szeroko.
Tył uderzył o barierkę, spychając ją razem z kamerą do rowu.
Założył kontrę, starając się przejść w drugi zakręt, w prawo.
Supra wykonała „wahadło”, rozgrzane, zużyte szarżą opony poddawały się praktycznie bez walki.
Uderzył ponownie o barierki na zewnętrznej, całą szerokością tylnej ćwiartki.
- Faaak! – zawył.
Bynajmniej nie z powodu uszkodzeń auta.
W drugim z zakrętów, już nawet nie widział przeciwnika.
Dodał gazu, kontrując, z wielkim trudem opanował wóz, po czym wyprowadził go na długą prostą do ostrego w prawo.
Spojrzał przed siebie.
Skyline niknął właśnie w wirażu w prawo, idąc…
… musiał to przyznać …
… niesamowitym driftem.
- Nie odpuszczę! – jęknął – Nigdy… nigdy się nie poddam, choćby…
Docisnął gaz do oporu, wręcz kopiąc go z całej siły, wkładając w to wszystkie swoje negatywne emocje.
Rozpaczliwie.
Nagle, jego wzrok przykuły postacie na nasypie.
- Nie – wydusił z siebie.
Czerwona flaga łopotała w ręku jednego z organizatorów.
Wiedział, co to oznacza.
Przegrał walkowerem…

Wściekły wdusił hamulec do oporu, i zaciągając ręczny ustawił wóz w poprzek drogi.
Pięść trafiła w klakson.
- Kur*a mać! – zawył – Nie, nie, nie, nie zgadzam się, do wszystkich nędz…
Silnik Supry zadławił się i zgasł.
Zdziwił się.
Wóz nie robił tak… nigdy wcześniej.
Przekręcił kluczyk w stacyjce.
Rozrusznik zakręcił.
Silnik milczał.
Druga próba.
Nic.
Trzecia.
Czwarta.
Cisza, przejmująca, wymowna cisza.
Przemęczone 1JZ-GTE dokonało swojego żywota…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

- Wyyygrał, j****y! – zawył Adam – Kozak popieprzony… to jest swój chłop!
- Zawsze wiedziałem, że Mateusz jest to w stanie zrobić – uśmiechnął się Michał – I… że w końcu zrobi.
- Dopełnił zemsty – przytaknął Karol – Zrobił to, na czym mu zawsze zależało…
- Tutaj Patelnia! – rozległo się w głośnikach – Skyline kontynuuje wyścig, teraz już samotnie… ludzie, patrzcie na telebim!
Czarny pocisk mknął przez Patelnię, lekko nachylony ku wewnętrznej, z obłędną dla postronnego obserwatora prędkością.
- Gutter-driving, hyhy – roześmiał się Sebastian – Naprzód Mat!
- Jak w pojedynku z Imprezą WRX STi, tamtego felernego dnia – powiedział Błażej – Ale tym razem, nikt i nic już nie odbierze mu zwycięstwa…
Skyline wyskoczył z gulika, i pomknął dalej, by atakować ostatnie na trasie sekcje zakrętów.
- No, to nasz ziomuś jest chyba nowym mistrzem traski, nie? – rzucił Andrzej.
- Ta – mruknął Tadeusz – Skoro stary Mistrz bywa tutaj sporadycznie, i nigdy już się nie ściga… tak, Mat jest nowym Mistrzem.
- To trzeba oblać. – stwierdził Adam.
- Trzeba – przytaknęła chórem męska część byłej IIIe…

- Czuję… radość – zdała sobie sprawę Karolina – Dowiódł, że przeznaczenie da się oszukać, da się go… uniknąć.
Że człowiek jest kowalem własnego losu.
Że to, co nas czeka, nasza przyszłość, zależy tylko i wyłącznie… od nas.
Przytuliła się do Błażeja, czując wreszcie spokój w sercu.
Przyciągnął ją ku sobie, i pocałował, długo, czule.
- Może… może związek między dwojgiem ludzi… ma szansę na przetrwanie? – zapytała się jeszcze w duchu.
Zaraz potem jednak, dała się ogarnąć zwykłemu, przyziemnemu…
… szczęściu.

Uśmiechnęła się.
W przeciwieństwie do chłopaków ze swojej byłej klasy, nie okazała po sobie ogromnego wybuchu radości.
Choć cieszyła się z tego rozstrzygnięcia.
- Po części, to dzięki moim radom Mat odmienił swój „przeznaczony los” – pomyślała – To gwałtowne przyśpieszenie… odstawienie na bok lęku związanego z wciskaniem się między samochody…
… może… może będzie to dla niego choć drobna rekompensata za to, że ja… nie mogę być z nim?
Nie kocham go. Teraz, jestem już tego pewna.
To była… tylko, tylko i aż… piękna fascynacja.
Bliska znajomość, która liczę, że… będzie trwać… zawsze.

- Skyline przecina linię mety! Oficjalny koniec pojedynku! Mateusz z GT-R’a zwycięzcą!!
Drobny uśmiech przyozdobił jej piękną twarz.
- Dałeś mi siłę, Mat – pomyślała – Siłę, by skończyć z Robertem.
Siłę, by odmienić… odmienić swoje życie.
Wyjeżdżam na studia, daleko… wracam do…
… wracam do bycia dobrym człowiekiem.
Inteligentną ślicznotką z dobrego domu, o nienagannych manierach i prowadzeniu.
Do tego, kim byłam, zanim… zanim powiedziałam te kilka słów na parkingu w Wiśle.
Zanim sama… sama pchnęłam cię na tą ścieżkę przeznaczenia.
Zanim to wszystko się zaczęło.
Mam nadzieję, że… że będę w stanie się zmienić.
Wrócić do tego, kim byłam.
Może wtedy szczęście przyjdzie… samo…

- Nowy mistrz!
- Najszczersze gratulacje, panie Mateuszu!
- Talent! Talent w najczystszej postaci…
- Gratulacje, Mateuszu! – przywitał go wylewnie jeden z organizatorów, wstając od stolika ustawionego na linii mety, na Dole – Pomimo tej ciężarówki… której ominięcie już przeszło chyba do legendy… ustanowiłeś nowy rekord trasy! Ba, co ja mówię… pobiłeś rekordy przejazdu prawie wszystkich sektorów!
Nie wiedział, co czuje.
Na pewno był… usatysfakcjonowany.
Ale jednocześnie, z całą pewnością nie… szczęśliwy.
Wciąż nie wiedział, co…
… co dalej.
Czemu… czemu uniknął zderzenia.
Po co… po co dowiódł, że nie istnieje przeznaczenie.
Że tylko jego wybory mają wpływ.
Wybory, których… których nie mógł być pewien.
Na Przełęcz, za jego plecami, wjechał duży, srebrny, sportowy wóz.
W Europie i Ameryce, znano go pod oznaczeniem 3000GT.
Dla Japończyków, a także właściciela tego konkretnego egzemplarza, nazwa ta brzmiała zgoła inaczej.
GTO…

Dźwięk SMS’a, dobywający się z dwóch telefonów praktycznie jednocześnie, nie był czymś całkowicie normalnym.
- O kurde – stwierdził Adam, spoglądając na wyświetlacz swojego Sony Ericssona – W tym momencie mamy się stawić na S1… jakieś pilne, niezwykle ważne spotkanie Klubu… o ch… tu chodzi?
- Nie wiem, Adaśko – odparł mu Andrzej, chowając swoją prostą Nokię 1600 do kieszeni jeansów – Zwłaszcza, że taką informacyjkę powinien przekazywać Prezes, a nie Wiceprezes… ale jak mus…
- To mus – dokończył Adam, ruszając w kierunku swojej czerwonej Prelude. – Nara wszystkim, wrócimy tak szybko, jak tylko się da…
- Do zobaczyska, ziomki - Andrzej poszedł za nim, i pociągnął za klamkę stojącej tuż obok S6…

- Chłopak pokonał samego siebie – stwierdził z wyczuwalną radością w głosie Mistrz – Pokonał swoją… Granicę Możliwości. Dokonał zemsty, udowodnił, że jest najlepszym kierowcą, jakiego widzieli…
- Ale mimo tego, nie przyjął pańskiej oferty. – odparł mężczyzna w czarnej marynarce.
Rohrl wzruszył ramionami, i zapytał:
- Czy… wyczułeś coś w tym chłopaku, Norbercie?
Nie odpowiedział…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

- A więc przeżył – uśmiechnęła się wreszcie, czując ogromną ulgę – Wygrał. Skąd więc… skąd brał się mój lęk?
To nieustające, tak dziwne uczucie…
Nagle, zupełnie niespodziewanie, zatrzymał się tuż przed nią duży, sportowy samochód.
Nie znała się ani trochę na motoryzacji, ale rozpoznała czerwony znaczek Mitsubishi.
Numery rejestracyjne były zupełnie „nie stela”.
PKL.
Poznań, Koło.
Nim w ogóle zdążyła się zastanowić, o co chodzi, z auta wysiadł niewiele starszy od niej chłopak.
Widziała już go kiedyś.
U nas, w szkole, z Mateuszem, i…
… na autostradzie, gdy… gdy wracałam z… z tego pamiętnego spotkania… z Konradem.
On… Konrad wtedy… chciał się z nim ścigać, ale… odpuścił z powodu mnie…
Co…
Spojrzała na przyjezdnego, i momentalnie poczuła gwałtowny nawrót lęku.
Z twarzy mężczyzny wiał smutek.
Postąpił dwa niepewne kroki, i skłonił się jej głęboko.
- Czy… czy pani ma na imię… Alicja?
Przytaknęła.
Strach…

Adam sięgnął do kieszeni, i wyciągnął białą kopertę.
Krótką chwilę, ułamek sekundy wahał się, po czym wyciągnął ją w kierunku piękności o kruczoczarnych włosach.
Ujęła papier w dłonie.
Nie spojrzał jej w oczy.
Nie miał do tego serca.
Postąpił dwa kroki w tył, najtaktowniej, jak tylko potrafił.
Nie mógł powiedzieć ani zrobić… nic więcej.

Wystarczyło jej spojrzenie na kroplę krwi, która plamiła śnieżną biel papieru.
Nie musiała już nawet rozrywać, wyciągać listu, napisanego znajomym charakterem pisma.
Pięknym charakterem pisma.
Charakterem zdradzającym osobę, którą ukochała.
Wiedziała, co oznacza ten list.
Ręce jej zadrżały.
Serce uderzało powoli.
Wolno, wolniej z każdą linijką…

Dotarł do ostatniego zakrętu, dzielącego go od Amfiteatru „Pod Skocznią”.
Czuł, że osiągnął wszystko, co mógł osiągnąć.
Wyrównał rachunki.
Dopełnił zemsty.
Udowodnił swoją wartość.
Julia przyznała się do błędu, Julia błagała go o przebaczenie.
Robert musiał uznać jego wyższość.
Stał się najlepszym kierowcą na Przełęczy, a kto wie… może nawet i najlepszym w województwie.
Miał pieniądze z wyścigów, spore oszczędności.
Miał poważanie kumpli.
Miał perspektywy na dalsze życie, na dalszą karierę, o jakiej niegdyś mógł tylko pomarzyć.
A mimo tego…
… nie był szczęśliwy.
Nie mógł być.
Nie miał… miłości.
- Jedyną kobietą, którą kochałem, którą nadal kocham, jest Alicja – zdał sobie sprawę – Ale nie mogę z nią być, gdyż… gdyż ona jest szczęśliwa.
Z Konradem.
Na moje własne… własne życzenie.
To się nie zmieni.
A ja… nie rozbiję ich szczęścia. Nie mam zamiaru.
Musiałbym nie mieć serca.
Uśmiechnął się w duchu.
- Wyszło na twoje, Konardzie – stwierdził – Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie, jak granica możliwości… zawsze możemy odmienić swój los… zgodnie z twoimi słowami…
Wrócił myślami do tej pamiętnej nocy, do cichego parkingu piętrowego w samym centrum Bielska…

„Nie ma czegoś takiego… nadsiły, boga, losu, co miało by wpływ na życie czy śmierć. Na trasie, poza wprawnym okiem, pewną ręką i zdolną nogą, doświadczeniem, inteligencją i umiejętnościami, nie ma… nic. Tylko ja, auto i droga. Nie ma losu. Przeznaczenia.”

- Miałeś rację. – dokończył – Słusznie nie boisz się śmierci pisanej ci we śnie… to tylko omam.
- I… - zawahał się – Bądźcie szczęśliwi z Alicją.
Ja natomiast…
… przyjmę propozycję Waltera Rohrla, legendarnego Mistrza z Serpentyn, propozycję otrzymania stypendium uniwersytetu w Lipsku, i Szkoły Kierowców Testowych Porsche.
Opuszczenie tego Powiatu, Województwa i Kraju jest… najlepszym dla mnie rozwiązaniem.
Kto wie, czy nie… jedynym.
Może w tym, co niegdyś mogło by być moim największym marzeniem… w karierze zawodowego kierowcy znajdę… radość.
Sens.
Satysfakcję.
Zapomnienie.

Tak postanowił.
Takie były jego plany.
Nie chciał już odwracać się za siebie.
To, co było… minęło.
Było historią.
Było przeszłością.
Odbił lekko w lewo, wchodząc w ostatni wiraż przed Amfiteatrem.
Wóz posłusznie spełnił polecenie, nieśpiesznie sunąc po średnim w lewo.
Jego plany na przyszłość były uporządkowane, ścisłe i pewne.
Jego serce, sumienie i rozum wreszcie… spokojne.
Ta historia, była już tylko przeszłością.
Nie wiedział jednak, co czekało na niego…
Za zakrętem.

Koniec Sezonu Trzeciego, ostatniego.